To - Stephen King

Tytuł: To
Autor: Stephen King
Ilość stron: 1102
Moja ocena: 10/10

Mimo to przyjemnie jest myśleć o tym choć przez chwilę, w milczącej nieskalanej ciszy poranka, myśleć, że dzieciństwo również ma swoje słodkie sekrety i stanowi potwierdzenie ludzkiej śmiertelności – i że ta śmiertelność oznacza całą odwagę i miłość. Myśleć, że równie dobrze, jak patrzeć, jest oglądać się wstecz i że każde ludzkie życie kształtuje własną imitację nieśmiertelności – przybierając formę koła.


Według wielu opinii jest to najbardziej przerażająca powieść Kinga. Musiałam się przekonać. Teraz wiem jedno – już nigdy nie zejdę do piwnicy, pod most ani inny rynsztok. A w taką pogodę jak dzisiaj, będę wystrzegać się rwących potoczków tworzących się przy kratkach ściekowych.
„Mamo, nie sprzątaj dzisiaj, Stephen pozamiatał!” ~ Szczur po przeczytaniu Tego, 2k17


Książka była tworzona cztery lata, między wrześniem 1981 roku a grudniem 1985 roku. No ja się nie dziwię, bo tysiąc sto stron nie bierze się z tygodniowej pracy. Idealnie dopracowana. Każdy szczegół, każdy opis, postać... Jakie to jest piękne! Moim zdaniem To jest jedną z lepszych książek Kinga.

Opisy... To zawiera wiele opisów, długich opisów. Jednakże King nie tworzył drugiego Nad Niemnem. Zdania są barwne, pobudzają wyobraźnię czytelnika. Również jej złą część. Jeżeli chcecie nie spać w nocy nie tylko, dlatego że czytacie, to radzę zainwestować w tę książkę. Jak już wcześniej wspominałam jest pełna szczegółów. Niby nic takiego, niby prawie każda powieść tak ma, ale tutaj szczegóły dodają smaku całości historii. To one są jednymi z głównych elementów ”życia” tej opowieści. Szczegóły i dbałość o nie...

W prozie Kinga podoba mi się to w jaki sposób buduje on napięcie. Zostajemy w pewnym sensie postawieni przed historią, która już się dzieje. Nie poznajemy jej od dokładnego początku. Jednakże w miarę rozwoju opowieści i swego rodzaju retrospekcji zaczynamy rozumieć coraz więcej. Właśnie wtedy zaczyna się w nas budzić pierwotny lęk i spotykamy na swojej drodze TO.
Plusem – jak już wspominałam - jest również to, że opowieść dzieje się właśnie ”w dwóch czasach”. W przeszłości oraz teraźniejszości, więc spotykamy się z dwoma różnymi punktami widzenia.

Postacie i samo To. No cóż. Gdybym miała wymieniać wszystkie, które pojawiły się w książce, to recenzję również pisałabym ze cztery lata albo i dłużej. :D Jednakże skupmy się na tym, jakie są te postacie. Bo są zajebiste. Fantazja Kinga nie zna granic i każda z ”osób” przewijających się przez książkę jest wyjątkowa. Różni się od tej, o której czytaliśmy stronę temu.

TO. IT. ES. ЭТО. ELLE. ESSO. DER.
Polska. Anglia. Ameryka. Niemcy. Rosja. Francja. Włochy. Norwegia.
TO wszędzie jest tym samym. TO tworzymy MY. TO jest definicją pierwotnego ZŁA. Klaun, ptak, głos w rurach, chichot dziecka... TO zawsze nam towarzyszy.


Podsumowując. Perełka wśród perełek. Polecam cieplutko. King w swojej szczytowej formie. Wieje grozą. Odradzam jednak rozpoczynanie przygody z prozą Kinga od tejże książki. Na początek warto wybrać sobie coś lżejszego. Chociażby Carrie. Potem można ostro lecieć z tematem.

/Szczur

1 komentarz:

  1. Dla mnie najlepsza książka Kinga od początku mojej z nim przygody. Pierwszy raz przeczytałem w 1994... albo 95. Potem czytałem jeszcze 4 razy co 2 lata. W sumie 5 razy w całości i wielokrotnie fragmentami. Dzieciństwo, lata 50te i samo TO, które jest rozliczeniem z całym horrorem jako gatunkiem, z każdym rodzajem strachu. A "Ostatnie interludium" i zapominanie to chyba najsmutniejsza rzecz jaką King napisał.

    To teraz przeczytaj "Dallas '63". Kapitalna książka. Akcja rozgrywa się w tym samym okresie. Klimat już inny, nie dzieciństwo a bardziej historia miłosna ale fajnie to czytać zaraz po TO.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger