"Papierowe miasta" John Green


Tytuł:  Papierowe miasta

Autor:John Green
Liczba stron: 393
Ocena: 9/10

Tak trudno jest odejść - dopóki się nie odejdzie. A wówczas to najłatwiejsza rzecz pod słońcem.

Mój kolega polecał mi Papierowe miasta, a że nie należy on do osób, które czytają, to wiedziałam, że chodzi mu o film. Postanowiłam jednak najpierw zapoznać się z tytułem na papierze, aby wiedzieć więcej i nie rozczarować. Miałam tak samo z innym tytułem tego autora - Gwiazd naszych wina. Mimo że był on cudowny, to przez niego, gdy czytałam, książka straciła cały swój urok. Widziałam sceny z filmu i stwierdziłam, że nigdy więcej tak nie zrobię.
Quentin Jacobsen, a dla przyjaciół Q kończy szkołę średnią. Czekają go studia. Pewnego dnia do jego domu wkrada się koleżanka z młodości Margo Roth Spiegelman, w której od dawna jest zakochany. Prosi go ona o wyruszenie z nim w przygodę trwającą jedną noc, podczas której chciałaby dokonać zemsty na ludziach, którzy ją zdradzili. Chłopak zgadza się niechętnie, jednak po pewnym czasie zaczyna czuć się wspaniale. Następnego dnia Margo nie pojawia się w szkole, a kilka dni później okazuje się, że uciekła. Zostawiła wskazówki, ale czy Quentin zechce ją poszukać i czy da radę rozwikłać zagadki?

Jeśli chodzi o postacie, to były niesamowite i oryginalne, a jednocześnie bardzo realistyczne. Jak już kiedyś wspominałam, rzadko jakie książki potrafią mnie rozśmieszyć, ale w tej teksty bohaterów po prostu wbijały w ziemię.
Postać Margo ma dość trudny charakter, ale nie w negatywnym sensie. Jest ona buntowniczką. Nie chce żyć rytmem, który jest monotonny. Szkoła, praca, rodzina itd. Pragnąc innego życia i chcąc uciec z klatki, porzuca wszystko. Zastanawiam się jednak gdzie chciała uciec, skoro cała Ziemia ma taki sam system. A może po prostu chciała się odizolować?
Wszystko to, co robiła tej nocy z Quentinem było niesamowite. Nie ukrywała swoich emocji i pokazała, co o kim myśli. Osobiście nie zdobyłabym się na taki wyczyn, bo nie lubię łamać przepisów. Ale zazdroszczę jej postawy! Traktowała wszystko dookoła jak coś, co jest jej. Jakby było grą. Wszystko zostało stworzone przez nią i dla niej. Przynajmniej tak to odebrałam.
Zostawiając zagadki - szczerze mówiąc - nie wpadłabym na żaden trop. To po prostu było zbyt trudne i myślę, że pewnie poddałabym się szybko po braku rezultatów. Kto wie, czy nie byłoby inaczej szukać kogoś w Polsce, gdzie tak wiele rzeczy jest nam znanych i nie mamy niedokończonych osiedli? :)
Podczas naszej "podróży" zmieniamy postrzegania na ludzi, którzy wyglądają i zachowują się jak jedna osoba, ale naprawdę są kim innym.
Pióro Greena jest znane głównie przez Gwiazd Naszych Wina. Tym razem zaskakuje w zupełnie nowej odsłonie. A Ty należysz do papierowych ludzi?
/Fokeuek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger