"O chłopcu, który ujarzmił wiatr" William Kamkwamba, Bryan Mealer

Tytuł:O chłopcu, który ujarzmił wiatr
Autor:William Kamkwamba i Bryan Mealer
Liczba stron:309
Ocena:10/10

"Teraz wszyscy się śmialiśmy, bo dopiero kiedy nastawały lepsze dni, można było się przyznać, że bywało gorzej."

Z tytułem zostałam zapoznana przypadkowo, a opis książki wydał się interesujący, toteż czytanie zaczęłam z wielką przyjemnością. Nie rozczarowałam się. Nie ma tutaj wampirów czy magicznych stworzeń, które są tak ciekawe, a mimo to historia jest prawdziwa i bardzo wciągająca.
Naszym bohaterem jest William Kamkwamba, który jako mały chłopiec mierzy się z wieloma przeciwnościami losu i przez wiele wydarzeń dochodzi do momentu, gdzie dzięki swojej determinacji i wierze, buduje wiatrak i wytwarza elektryczność z siły wiatru.
Całość to nie tylko dążenie. Jest tam mnóstwo o wierzeniach tamtejszych ludzi, co jest nowe i takie nieznane, że aż chce się bardziej zgłębić ich kulturę.
Są tam chrześcijanie, którzy wierzą w Boga. To pokazuje jak daleko się od siebie znajdujemy, a jak niewiele się różnimy i to nie tylko w tej kwestii.
Kultura, jedzenie, zachowania- to wszystko wyobrażałam sobie inaczej i nie spodziewałam się, że to pomimo swej zwyczajności tak mnie urzeknie. Nie chciałabym może tam mieszkać, ale podziwiam ludzi, którzy są oszczędni, ciężko pracują i żyją z dnia na dzień licząc, że ich los kiedyś będzie lepszy.
Najbardziej zaciekawił mnie chyba sposób zawierania małżeństw, który tak bardzo różni się od naszego. Jest to bardzo żmudny proces, jednak na pewno cały trud i poświęcony czas się opłacą.  Był to krótki wątek, jednak naprawdę wiele z nich po prostu zapada w pamięć i aż chce się o tym dowiedzieć więcej.
Efekt motyla to dość istotna sprawa. Przynajmniej w tej historii. Wiele sytuacji miało swoje następstwa, także możliwe, że gdyby nie to co złe, to William nie ujarzmiłby wiatru. Kto wie jakby to wyglądało? Na pewno warto zwrócić na to uwagę, bo wiele się dzieje.
Pomimo wielu przeciwności losu cel został osiągnięty. I widzi się to kompletnie inaczej, kiedy czytamy coś wymyślonego, a coś, co zdarzyło się naprawdę. Prawdziwość tej historii dodaje takiej otuchy. Mnie osobiście również zdeterminowało to, że można osiągnąć wszystko nie mając niczego oraz właśnie tylko, a może aż odrobinę tej wewnętrznej siły i można stworzyć naprawdę wiele i nie mam tu na myśli tylko rzeczy materialnych.
Polecam tę książkę szczególnie dla tych, którzy mają mało wiary w siebie i swoje marzenia i tym, którzy potrzebują determinacji jak np. chorzy, zagubieni, aby nigdy nie tracić nadziei na lepsze jutro./Fokeuek


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger