"Byliśmy łgarzami" Emily Lockhart

Tytuł: Byliśmy łgarzami 
Autor: Emily Lockhart
Liczba stron:247
Ocena:9/10

"Nie akceptuj zła, które możesz zmienić."

Książka okazała się dobrym strzałem już po kilkunastu zdaniach. Wciągnęła i zauroczyła. I pomyśleć, że taki interesujący tytuł odkryłam dopiero teraz.  Autorka napisała coś nie do końca radosnego, a jednocześnie zastanawiającego. Na okładce jest komentarz autora "Gwiazd naszych wina" Johna Greena, że jest to dzieło inteligentne i w pełni się z tym zgadzam.
Na początku poznajemy rodzinę Sinclairów. Bogaci, władczy, nieugięci-tacy oni są, a może takich chce ich widzieć dziadek? Każde lato rodzina spędza czas na prywatnej wyspie Beechwood.
Nasza główna bohaterka ma na imię Cadence i żyje tak sielankowo jak reszta. Jednak jeden wypadek zmienia jej życie i musi sobie z nim poradzić.
Opowieść w pierwszym odruchu można byłoby uznać za dość typową, jednak prawdziwe myśli, które są np. egoistyczne nie zostały wymazane z jej kart przez co całość jest nam bliższa, bo przecież każdy z nas ma drugie ciemniejsze dno, choćby nie chciał się przyznać.
Maski, które każdy z nas zakłada widać w tej historii jeszcze bardziej. Majętni ludzi muszą ukrywać wszystkie złe emocje. Nie mogą pokazywać ludziom swoich słabości. Siła i władza. U bogaczy zawsze wszystko musi być jak najlepiej. W końcu to bajkowe życie, czyż nie? Nie tutaj. Kiedy widzimy tylko wnętrze, na kartach tej książki wchodzimy w głąb i odkrywamy prawdę, która jest taka, że wszyscy jesteśmy ludźmi, a nie robotami. Mamy przed sobą życie, a pieniądze nie gwarantują szczęścia.
Motyw relacji między ludźmi jest dość chłodny. Przynajmniej tak to wygląda. Słuchanie się kogoś mimo tego, że się nie zgadzamy z poglądami lub pomysłami drugiej osoby jest irytujące zwłaszcza kiedy próbujemy się wczuć w postać i zdajemy sobie sprawę z niektórych głupich wyborów naszej Cadance. Na pewno jest to emocjonalna książka.
Zakończenie szczerze mówiąc zbiło mnie z nóg, bo nie pomyślałabym, że tak potoczyły się wydarzenia. Całość jest mieszaniną czasu przeszłego i teraźniejszego. Zostanie w mojej pamięci. Jej treść mnie przechytrzyła, dlatego dziękuję autorce za takie dzieło.
Historia przypomina trochę tak jak to zostało w niej powiedziane "Wichrowe Wzgórza" Emily Bronte. Jednak czy miłość tutaj skończy się jak w tamtej powieści o Heathcliffie? Miejmy nadzieję, że nie, ale tego dowiecie się tylko zapoznając z treścią.
Serdecznie zapraszam, bo bardzo lekko się ją czyta i nie zanudza ani na chwilę.Ukazuje nam głębię ludzkich emocji i to, jak delikatna jest nasza psychika.../Fokeuek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger