"Skazani na Shawshank" reż.Frank Darabont

Tytuł:Skazani na Shawshank (oryg. Shawshank redemption)
Reżyseria: Frank Darabont
Czas trwania: 220min.
Ocena:10/10

"-Hej, nawet nie mam matury.
  - Wiem - odparł. - Jednak to nie kawałek papieru stanowi o człowieku. I nie więzienie go łamie."

Na film zostałam namówiona i dość niechętnie po krótkim streszczeniu filmu, które brzmiało; "Mężczyzna niesłusznie skazany za podwójne morderstwo w więzieniu Shawshank (Szołszeng)".
Takie klimaty filmowe raczej do mnie nie przemawiają. Brak wątku miłosnego i skazańcy. Postanowiłam jednak się przełamać, gdy dowiedziałam się, że historia jest na podstawie książki Stephena Kinga  i już po pierwszych minutach wciągnęłam się w historię Andy'ego Dufresne'a, którego grał Tim Robbins. Mężczyzna zostaje (jak już zostało wcześniej powiedziane) oskarżony za zamordowanie swojej żony i jej kochanka oraz umieszczony w Shawshank.
Mamy tu przedstawione codzienne życie więźniów, którzy płacą za swoje winy. Spotykają się z brutalnością, niechęcią, samotnością oraz izolacją. Nie jest to przekoloryzowany film co bardzo dodaje mu charakteru.
Skazańcy początkowo niezbyt przychylni pomału przyjmują kolejnego zniewolonego do swojego grona. Strażnicy natomiast za każdą niesubordynację brutalnością i karami podporządkowują sobie kolejne osoby, które próbują się wyłamać.
Miejsce raczej nie nastraja optymistycznie i wydawać by się mogło, że nic dobrego nikogo tam raczej nie spotka (chyba, że ktoś zmieni się na innego człowieka), a jednak właśnie tam narodzi się przyjaźń pomiędzy głównym bohaterem,a mężczyzną, który w więzieniu siedzi o wiele dłużej i jest takim handlarzem różnych rzeczy (bez wiedzy strażników oczywiście). Osobą jest świetny aktor, czyli Morgan Freeman ( no w tym wypadku nie aż taki wolny), który zagrał "Reda", a całe imię to Ellis Boyd Redding. Ich relacje zaczynają się od pewnej rzeczy, którą dzięki Red'owi nabył Andy i przez dwadzieścia lat owa rzecz będzie dość istotnym, aczkolwiek niespodziewanym elementem całego filmu.
Wiara jest ważną rzeczą, która ma miejsce w Shawshank. Religijność jednego z ważniejszych osobistości w całej placówce, a jednocześnie jego chciwość i przebiegłość dają nam mieszankę wariata po którym nie wiemy czego się spodziewać. Pierwsze wrażenie jest dobre, ale jak jest dalej?
Były też momenty wzruszenia. Niekoniecznie u każdego oczywiście. Po prostu zasmucił mnie moment, gdy jeden z więźniów, który spędził tak bodajże 40 lat, wyszedł i nie wiedział co robić ze swoim życiem. Miał już swoją codzienność, a nagle został z niej wyrwany. Był uzależniony od systemu więziennego. Zinstytucjonalizowany. Cóż... w sumie to pewnie normalne, kiedy żyjemy gdzieś większość swojego życia i zostajemy zmuszeni żyć w tak jakby nowej rzeczywistości.
Polecam gorąco i to nie tylko miłośnikom filmu, ale też tym, którzy nie są do niego przekonani, bo warto./Fokeuek

1 komentarz:

  1. Oglądałem kilkakrotnie i obejrzę jeszcze nie raz,naprawdę świetny film. Miłego weekendu i pozdrawiam serdecznie. Stasiek z www.stanislawgorny.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger