"W OTCHŁANI" Beth Revis

Tytuł: W OTCHŁANI
Autor: Beth Revis
Liczba stron: 387
Ocena: 10/10

"Przywódca nie tworzy pionków- tworzy ludzi"

A więc, "W OTCHŁANI" pomimo przepięknej okładki, nie zachęcała mnie do jej przeczytania. Nie lubię książek typu science-fiction, a ta wydawała się właśnie takim gatunkiem. Nie zachęciło mnie też jej krótkie streszczenie na tyle okładki. Postanowiłam się jednak przemóc i chyba się opłaciło.
Książka jest tak, jak poprzednia recenzja, prowadzona z dwóch różnych perspektyw.
Jednym z głównych bohaterów jest Amy, która ma siedemnaście lat i stoi przed wyborem zostania na Ziemi lub poddaniu się zabiegowi zamrażania i wraz z rodzicami czekać 300 lat, aby zostać rozmrożoną już na nowej planecie zwanej "Centauri-Ziemią". Jak pewnie się domyślacie, dziewczyna nie chce rozstawać się z rodzicami i godzi się na wyruszenie w tę podróż w postaci świadomej (w jej przypadku) bryły lodu. Jednak zamiast obudzić się wraz z rodzicami, zostaje ona rozmrożona wcześniej i próbuje powstrzymać i zrozumieć to, co dzieje się na statku.
Drugim bohaterem jest Starszy. Nie ma on imienia. Przynajmniej nie jest podane. Jest po prostu Starszym i jest szkolony przez Najstarszego, żeby pokierować w przyszłości ludźmi żyjącymi na statku, których jest ok. 2000 (bez liczenia tych zamrożonych). Ludzie na tym statku wyglądają identycznie (kolor włosów i oczu) poza tym, że większość z nich nie myśli samodzielnie.
Jeśli chodzi o moje odczucia co do niej, to urzekła mnie. Nie sądziłam, że będzie w niej tyle pytań i żadnej odpowiedzi. Po prostu wszytko jest tak pogmatwane, że aż ekscytujące. Sam opis tego miejsca, czyli statku, który jest tak duży, że aż zrobiony niczym miasteczko, jednak wyobrażając to sobie, trzeba się zastanowić czy by chciało się tak żyć. Jasne, że kosmos, statek i różne nowe odkrycia są ciekawe, jednak czy warto przez to zamykać się na całe życie w wielkiej puszce lecącej w próżni kosmicznej? Według mnie-nie. Wyobrażając sobie, że nie widzieli oni błękitu nieba takiego, które mamy na co dzień  i nie oddychali takim powietrzem świeżym jak my lub nie mieli zimy i nie doświadczyli jesiennego krajobrazu, kiedy spadają liście i jest tak kolorowo.
Naprawdę tragiczna książka według mnie. Nie chodzi mi tu o treść, ale o samą sytuacje. Nie ma tu nic przewidywalnego. No, może poza jednym wątkiem, jednak nie jest on do końca jasny, bo w końcu są dalsze tomy.
Polecam tę historię wszystkim, są sceptycznie nastawieni do opowiadaniach w kosmosie i przyszłości. Jestem prawie pewna, że również Was urzeknie. Dajcie znać jak Wam się podobała, kiedy przeczytacie. /Fokeuek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger