"Miłość za wszelką cenę" Louisa Reid

Tytuł: Miłość za wszelką cenę 
Autor: Louisa Reid
Ilość stron: 453
Moja ocena: 10/10

"Pocałował moje włosy, powieki i mały pieprzyk z prawej strony mojej twarzy, jakbym była mu najdroższa."

Przeczytałam tą książkę, ponieważ ubóstwiam literaturę, która ma zawarty w sobie motyw miłosny. Nieważne z czym jest przeplatany, raduję się tym, że w ogóle jest. Przyznam również, że obawiałam się, iż język tego utworu będzie dla mnie niezrozumiały.  Dlaczego tak przypuszczałam? Nie mam bladego pojęcia. Zaznaczę, że ten niepokój był zupełnie niepotrzebny. W książce "Miłość za wszelką cenę", znalazłam wszystko co mnie satysfakcjonuje, kiedy mam przyjemność "pożerać" treści książek. Szata graficzna okładki przykuła mój wzrok na momencie, więc postanowiłam przeczytać opis, który mnie popchnął, żeby po nią sięgnąć.
Czy człowiek, który jest chory psychicznie, może się zakochać? Czy potrafi obdarzyć kogoś, tym wspaniałym, wyjątkowym uczuciem, jakim jest miłość? Czy jest pewien wypowiedzianych słów, wykonanych czynów? Czy będzie na tyle silny, żeby uciągnąć to brzemię? Z tymi pytaniami będziecie się zmagać czytając "Miłość za wszelką cenę".
Utwór ten przedstawia historię Audrey, która jak za pewnie się domyślacie ma zaburzenia psychiczne. Wraz ze swoją matką i młodszym bratem Peterem, dość często zmienia miejsce zamieszkania. Można by pomyśleć, że przed czymś/kimś uciekają. Może tak jest? Łatwo idzie wywnioskować, że przez ciągłe przeprowadzki, bohaterka nie ma przyjaciół. Ewentualnie swojego braciszka Petera, którego kocha nade wszystko. Ale czy jest, to dobre? Na swojej drodze napotyka Leo- przystojnego Azjatę, który nie ukrywa swojego zainteresowania nową sąsiadką. Chłopak dąży do tego, żeby zbliżyć się do dziewczyny. Pytaniem jest, czy to mu się uda? Czy nie będzie ktoś stał na drodze ku ich szczęściu?
Czytając tą książkę, nie unikniecie pytań. Każdy wątek będzie Was interesował, a pochłanianie jej treści nie będzie trudne. Dojdziecie do takiego stanu, że fabuła całej lektury wciągnie Was i nawet nie będziecie w stanie odpowiedzieć, jak to się stało. Stracona rachuba czasu nie będzie się liczyła, gdyż łaknienie, poznawanie dalszych losów postaci stanie się ukojeniem dla umysłu. Ale spokojnie nie przejmujcie się. Według mnie, jest to piękny stan, kiedy człowiek wkręci się w historię powieści i to jeszcze nie byle jakiej. Gorąco Was namawiam do sięgnięcia po to arcydzieło. Pozwala ono skłonić wiele razy do refleksji. Ostrzega, że nie powinniśmy się nabierać na coś, co jest widoczne gołym okiem. Ukazuje, że należałoby być bardziej czujnym na pewne aspekty, żeby przypadkiem nie doszło do jakiejś tragedii.
Naprawdę książka jest warta uwagi... Mi coś uświadomiła, może i Wam coś ukaże...
/Szalony Chomik


Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Na pewno jest to okładka oraz jakiś zarys fabuły, który znajduje się na tyle książki. Powodem może być też ogólny ostatni szał na to dzieło. Raczej nigdy nie zwracałam na autorów książek i dlatego nie wiem, czy czytałam jakieś inne dzieła Louisy Reid.
A więc książka zaczyna się w momencie, kiedy Audrey wraz z mamą i bratem wprowadzają się do Folwarku. Dziewczyna jest chora, ma depresję, panicznie się czegoś boi, ucieka... Jej życie jest ciągnięte od domu do szpitali i tak na okrągło. Nie ma też ona żadnych przyjaciół, więc nie może liczyć na żadne wsparcie. Oczywiście ma matkę i kochającego braciszka dla którego jest  w stanie zrobić wiele. Poznaje w nowym miejscu Leo. Chłopaka, do którego próbuje się zbliżyć. Jednak czy w jej stanie jest to możliwe?
Ogólnie rzecz biorąc, to książka jest dość przewidywalna. Łatwo domyślić się o co tak naprawdę w niej chodzi. Jednak mimo, że wszystko było jasne już po kilku/kilkunastu rozdziałach, to wcale nie ma się ochoty przerywać czytania.Całość bardzo pochłania i wciąga swoją historią. Wiele razy się irytowałam i miałam ochotę odłożyć opowieść, żeby ochłonąć z powodu zachowań bohaterów. Jednak to tylko pozwala lepiej się wczuć. Chyba jest to taka pierwsza historia, która jednocześnie mnie irytowała, ale jednocześnie fascynowała i wciągała.
Pomimo swojej grubości, to ma ona krótkie rozdziały i podzielenie na miesiące. Przedstawiona jest  z dwóch perspektyw- Leo i Audrey. Podczas czytania, kiedy wiemy co się dzieje u drugiej osoby, a pierwsza nie wie co się dzieje i po prostu robi coś, co nie jest takie ważne w danej chwili, to ma się ochotę krzyczeć do bohatera co ma robić jak w horrorach mimo, że tego nie usłyszy No, ale emocjom trzeba dać ujście.
Osobiście gorąco polecam, ponieważ pomimo swej prostoty, to książka może Was urzeknie, a może zaskoczy, a może nawet się nie spodobać.
/Fokeuek


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger