TIRAMISU Z TRUSKAWKAMI- Joanna Jagiełło

TIRAMISU Z TRUSKAWKAMI- Joanna Jagiełło

Tytuł:TIRAMISU Z TRUSKAWKAMI
Autor:Joanna Jagiełło

Liczba stron:310
Ocena: 8/10

"Niesprawiedliwość rodzi zło
"



Książkę przeczytałam z powodu wcześniejszej styczności z dziełem  Joanny Jagiełło pt. "Kawa z kardamonem". Podobała mi się, więc postanowiłam przeczytać i tę. Autorka poza znanym mi tytułem rzuca się w oczy nazwiskiem. Nie da się ukryć, że jest ono wręcz historyczne i tym samym łatwo je zapamiętać tak samo jak oryginalne okładki, których nie da się pomylić z innymi. Zaczęłam od trzeciego tomu, (pierwszy to "Kawa z kardamonem" , a drugi "Czekolada z chilli") jednak całkiem przypadkowo.
Jest to kontynuacja życia Natalii, która walczy z kilogramami i porządkuje życie po stracie chłopaka, oraz Inki, która zmienia szkołę i zakłada własnego bloga w międzyczasie pielęgnując uczucie jakie łączy ją z Adrianem.
Była to lekka lektura, ale niemniej bardzo obrazująca wiele ważnych problemów młodzieży jak np. miłość, problemy rodzinne,nowa szkoła,spełnianie marzeń czy obsesja na punkcie wagi.
Wiadomo, że teraz jest wiele tzw. "Ideałów piękna", które tak jakby mówią, że jeśli nie wyglądasz jak one, nie ważysz tyle samo, to jesteś brzydka, a to nie jest prawda. Każdy jest wyjątkowy na swój sposób. Pewnie nieraz to słyszeliście, ale jednak coś w tym jest. Spoglądając na ludzkie twarze nie widzimy takich samych, bo zawsze jest jakaś różnica. Do tego gusta są różne i gdyby każdemu mężczyźnie podobałaby się ta sama kobieta i  tak samo na odwrót, to mielibyśmy tylko jedną parę, która nie podtrzymałaby populacji. Samo to, że ludzie tam u góry mówią nam, że mamy być tacy sami, a natura robi psikusy i tworzy najróżniejsze kombinacje. Dlatego dziękuję naturze.
 Zobrazowane jest też działanie uzależnienie i skomplikowanej postaci miłości w naszym  życiu i jak wiele od niej może zależeć. Uważam, że miłość tu przedstawiona (a w większości przypadkach jej brak), jest tu fundamentem życia w społeczeństwie. I nie chodzi tutaj tylko o książkę. To przekłada się na codzienność
Motyw rozbitej rodziny jest jak wiadomo sytuacją coraz bardziej powszechną, co nie znaczy, że dobrą i również znajduje się w tym dziele tak, jak różnice społeczne i trudne relacje z rodzicami. Po prostu lekka lektura z poważnymi tematami. Polecam za zimno jak deser tiramisu, który przez tytuł i przepis na  początkowej stronie narobił mi apetytu. Pozdrawiam i życzę smacznej lektury/Fokeuek
DZIECI PLANETY ZIEMIA- LUIZA DOBRZYŃSKA

DZIECI PLANETY ZIEMIA- LUIZA DOBRZYŃSKA

Tytuł:DZIECI PLANETY ZIEMIA
Autor:LUIZA DOBRZYŃSKA

Ilość stron: 314
Ocena: 8/10

"Przetrwanie wymaga czasem stłumienia w sobie cywilizacyjnych nawyków"

Wybrałam tę książkę, ponieważ myślałam, że będzie opisywała historię naszego pokolenia. Nie sądziłam, że tytuł nie jest tym, czym myślałam, że będzie.
Główną bohaterką jest Estrella Solis (Etta) , która wraz z wieloma innymi ludźmi wyruszyła i dotarła na nową planetę na której mieli zamieszkać. Początkowy okres jest zajęty budowaniem najważniejszych miejsc jak np. szpitale i domy, badanie roślin, zwierząt, gleb oraz wód i szukanie pożywienia.
Etta prowadzi kronikę życia na planecie Patris. Zapisuje wszystko co się dzieje, a także nowe odkrycia i wydarzenia.
Co do moich osobistych odczuć, to były one różne. Z początku nie wiedziałam o co chodzi, bo było podane wiele imion i musiałam zabrać się do tego po raz drugi, żeby zrozumieć cały sens. Okazało się, że to z powodu, iż jest to kontynuacja dwóch poprzednich części ("Dusza" i "Kawalkada") i nie wiedziałam, że Etta, to przezwisko albo zdrobnienie naszej głównej bohaterki.
Potem w książce należało uruchomić wyobraźnię, co jest ogromnym plusem. Wiele nowych gatunków zwierząt, roślin i miejsc, których nie ma u nas, więc trzeba ruszyć mózgiem i zbudować wszystko od nowa. Co ciekawe, jest wiele tematów, które nie są wyjaśnione do tej pory, a jednak poruszane. Jest to np. wznoszenie wielu budowli w dawnych czasach za pomocą podstawowych narzędzi i jak to możliwe. Niby wiemy jak zostały zbudowane, ale czy wiemy na pewno, że tak było? Skąd możemy wiedzieć, że historia nie naciąga wielu spraw, żeby były one dopasowane do ludzkiej zwyczajności i niewiedzy, bo jest to bezpieczniejsze?
Podoba mi się ten sposób działania kapitana na nowej planecie. Wszystko ma być przebadane, zdrowie ludzi jest ważne i dlatego trzeba dbać o to, co jedzą (w przeciwieństwie do Ziemi), a także dobry stosunek dla zwierząt. Są one pożywieniem, ale zabijanie ich nie ma być hobby czy sportem.
Patrząc na zachowanie człowieka, który pojawia się w nowym miejscu i jego stosunek do świata, to ta książka właśnie obrazuje takie jego zachowanie, jednak w tym wypadku akurat o wiele lepsze niż obecnie się dzieje. Jesteśmy podobno najbardziej rozwiniętym gatunkiem żyjącym na naszej planecie, jednak jak widać gdziekolwiek się pojawimy chcemy, żeby wszystko nam podlegało. Stwarzamy sobie świat dla siebie, mimo że to my jesteśmy na nim intruzami, ponieważ nie byliśmy tu pierwsi,a on nie został stworzony dla nas, a właśnie my zostaliśmy stworzeni dla świata.
Ludzie którzy wyruszyli na misję, wyruszyli, ponieważ na Ziemi nie działo się najlepiej. Chcieli zbudować lepsze jutro w nowym miejscu. Czy jednak się im to udało?
Polecam książkę każdemu, bo jest ciekawa, ma też elementy wiedzy i zabiera w miejsce nie z tej planety :) /Fokeuek
"POTEM..." Guillaume Musso

"POTEM..." Guillaume Musso

Tytuł:POTEM...
Autor:Guillaume Musso
Ilość stron:367
Moja ocena: 8/10


"Alkohol i pieniądze, przeklęte pieniądze, które demoralizują ludzi, odbierają sens życiu, a przecież wszystko i tak kończy się śmiercią."

Książkę tę przeczytałam całkowicie z przypadku. Wzięłam ją z regału biblioteki i postanowiłam przeczytać. Trochę mój entuzjazm opadł, kiedy przeczytałam opis na zakładce, jednak dałam szansę i opłaciło się.
Poznajemy tutaj Nathana Del Amico. Jest to mężczyzna, który dzięki ogromnej determinacji i ciężkiej pracy wbił się po szczeblach kariery i jako adwokat nie przegrał ani jednej sprawy. Osiągnął sukces... biznesowy. Natomiast jak to często bywa z osobami większej majętności, chcą tych pieniędzy jeszcze więcej. I tak też się z nim stało. Rozstał się z żoną przez swoje zapracowanie a wraz z tym zmniejszył się jego kontakt z córką. Przestał być oparciem dla rodziny, która w tamtym czasie potrzebowała go jeszcze więcej.
 Wszystko się zmienia, gdy spotyka on chirurga Garretta Goodricha, który widzi, że ludzie niedługo umrą i wspiera ich w ostatnich chwilach... Czego chce od naszego adwokata?
Autor zadaje nam pytanie przez głównego bohatera: "Czy jest takie miejsce, do którego wszyscy zmierzamy?" Jak uważacie? Jest takie miejsce? Bo przecież wszyscy gdzieś zmierzamy, ale czy jest to miejsce, gdzie spotkamy się wszyscy?
Sam tytuł "Potem.." pokazuje, że wielu ludzi odkłada rzeczy na później, a czasami może być tak, że ludzie nie zdążą zrobić rzeczy, które chcieli lub powinni. Zmarnowali czas na inne mniej wartościowe rzeczy, bo może się bali, że teraz jest za wcześnie, a oni sami nie dadzą rady niektórych rzeczy zrobić w tym właśnie momencie?
Jest tu wiele autentycznych sytuacji z życia. Pokazane jest, że pieniądz nie jest najważniejszy, a zwykle jest przekleństwem. Dowiecie się nie tylko na przykładzie Nathana. Warto też zapamiętać, że każdy ma problemy. Większe, bądź mniejsze, ale ma.
Książkę czyta się bardzo dobrze i można nauczyć się kilku zwrotów po hiszpańsku :)
Polecam wszystkim, a najbardziej tym, którzy odkładają wiele ważnych rzeczy na potem i tym, którzy zbyt dużo pracują zaniedbując rodzinę. /Fokeuek
"Kłamca" Jakub Ćwiek

"Kłamca" Jakub Ćwiek

Tytuł: "Kłamca"
Autor: Jakub Ćwiek
Liczba stron: 269
Ocena: 10/10

"Nic Ci nie da moje imię,
Mam ich tyle ile twarzy,
Nie poznasz mnie na ulicy,
Ale mogę Ci się zdarzyć."
~ Anima Liberti


W podstawówce miałam mega fajnego nauczyciela od matematyki. Podczas naszej - już nie wiadomo której - dyskusji powiedział, że zna Jakuba Ćwieka, który jest pisarzem. Jednak matematyk wyraził się jasno Wara przeczytasz jego książki. Tydzień później miałam już za sobą dwie pierwsze części, a pan się załamał.

Śledzimy losy Lokiego, nordyckiego boga kłamstw. Jest cynglem dla aniołów, których porzucili Bóg. Wykonuje zadania wyższej rangi, bardzo niebezpieczne i niezgodne z moralnością skrzydlatych. Przeciętny anioł nie ma prawa nawet myśleć o tym, co bożek robi.


Jednym z wielu plusów książki jest ciekawe nawiązanie do religii chrześcijańskiej oraz mitologii nordyckiej, egipskiej i słowiańskiej. Ćwiek przeplata je bardzo swobodnie z historią pełną zawirowań, niczym z filmu akcji. Dzięki temu treść staje się o wiele bardziej ciekawa. Niezłe zagranie, co zafundujesz nam dalej, Jakubie?

Filmy akcji...? Ano tak! Nie mamy prawa trwać w monotonii. Jedne historie są bardziej wzruszające, a inne potrafią trzymać w napięciu przez kolejne dziesięć stron. Ćwiek dał ogromny popis swoich umiejętności. Pierwsza książka = pierwsze wrażenie. Wyszło to fenomenalnie. Treść bardzo mi się podobała. Trafiła idealnie w moje klimaty. Historie dzieją się w różnych odstępach czasu, ale w pewnym stopniu pokrywają się ze sobą.
Postacie także zostały "stworzone" w bardzo ciekawy sposób. Nie są bierne, lecz żyją! Czuć ich puls na kartkach. Jeżeli uważacie, że Lokiego można przedstawić tylko jako śmieszka, mylicie się. Ćwiek pokazał go jako "kilkuwarstwową" postać, po której naprawdę nie wiemy, czego można się spodziewać. Z jednej strony mężczyzna, który niczego się nie boi, w niektórych momentach można rzecz - szaleniec! Z drugiej zaś troskliwy partner Sygin. Są również wspaniałe postacie drugoplanowe, jak na przykład archanioł Michał. Jest świetnym dowodem na to, że "anielska cierpliwość" to tylko powiedzenie.
Podsumowując - książka naprawdę godna polecenia. Idealny przedstawiciel polskiego fantasy, można by rzec, że jedna z jego chlub.
/ Szczur
Zeitgeist-Spisek rządzi światem

Zeitgeist-Spisek rządzi światem


A więc jest to pierwsza recenzja filmu, a dokładnie dokumentu pt. "Zeitgeist-Spisek rządzi światem". Wyreżyserowany przez osobę nazywającą się Peter Joseph.
Obejrzałam ten film z powodu wielu dyskusji z chłopakiem, który interesuje się tematem coraz częściej używanych pojęć jak illumanati, masoni, terroryzm, spisek. Puścił go i obejrzał wraz ze mną. Byłam na początku zszokowana i pełna wątpliwości, jednak im więcej informacji i różnych innych dokumentów oglądałam, to coraz bardziej zgłębiałam się w tym co się dzieje. Wiadomo, że to co wiemy, to jest kropla w morzu, bo większość informacji (jak nie prawie wszystkie) są poza naszym zasięgiem.
Zaznaczam, że mimo ciekawości, to jest to dla osób z otwartym umysłem, ponieważ wielu ludzi woli utwierdzać się w kłamstwie, niż uwierzyć, że zostali oszukani. Nikt nie chce wyjść na idiotę, ale przecież zapierając się w tej błędnej rzeczy, pomimo różnych dowodów, to wychodzi się na jeszcze większego. Nie chodzi mi tutaj o film tylko o ogół sytuacji. Obejrzeć go warto, jednak nawet jeśli ktoś nie jest przekonany co do sytuacji, to chodzi tutaj nawet o samo przyjęcie do wiadomości, że może takie coś być.
Dokument składa się z trzech części. Pierwsza pokazuje historię religii i to z całego świata. Jak bardzo zbliżone są do siebie fakty i jak można wytłumaczyć niektóre daty i wydarzenia. Według mnie jest to najciekawsza część, aczkolwiek jest ona tylko jakby dodatkiem do reszty informacji.
Druga jest o terroryźmie. Mówi, że tak naprawdę nie ma czegoś takiego jak terroryzm. Od wydarzeń znanych jako zawalenie dwóch wież. Incydent World Trade Center podobno był początkiem wojny psychologicznej, czyli było zrobione to celowo, żeby ludzie zaczęli się bać, chcieli ochrony i jednocześnie sami wpakowali się pod sidła niekończącej się kontroli.
Trzecia część natomiast pokazuje cele, które mają zostać wykonane w najbliższej przyszłości, żeby nas zniewolić. Jakie to są cele i w jaki sposób mają zostać zrealizowane dowiecie się jak obejrzycie, bo przecież może to dotyczyć już naszego pokolenia.
To na pewno może szokować ponieważ jednak wydaje się, że jesteśmy wolni, a jednak z drugiej strony tak bardzo uzależnieni od wielu rzeczy i to one nas zniewalają. Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Osobiście w to wierzę i zachęcam Was do zapoznania się z tematem, bo może Was zainteresować.
Dajcie znać, kiedy obejrzycie i co Wy sądzicie o tym dokumencie, a także o całej teorii spiskowej.
Miłego oglądania/ Fokuek
     
Link do filmu: http://www.cda.pl/video/83924fe

"SPOWIEDŹ HITLERA. SZCZERA ROZMOWA Z ŻYDEM"

"SPOWIEDŹ HITLERA. SZCZERA ROZMOWA Z ŻYDEM"

Tytuł: SPOWIEDŹ HITLERA. SZCZERA ROZMOWA Z ŻYDEM
Autor: Jest to Christopher Macht, jednak całą rozmowę prowadzi Eduard Bloch.
Liczba stron:284
Nie chcę oceniać tej książki, ponieważ są tu przedstawione fakty.


" Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie"



Chciałam przeczytać tę książkę już kiedy ją zobaczyłam. Raczej nie ma w Polsce lub na świecie osób, które nie wiedziałyby kim jest Adolf Hitler (przynajmniej w krajach cywilizowanych). Byłam naprawdę ciekawa co takiego mógł powiedzieć w tej rozmowie z Eduardem Blochem. Raczej swoją wielką "popularność" zdobył przez obsesyjną chęć zamordowania ludzi, którzy są mniej warci niż "die Herrenrasse" , czyli rasa panów, jak sam mówił o sobie i niemcach. Absolutnie nie popieram jego działań i tę książkę przeczytałam jedynie z ciekawości historycznej.
Otóż może takie podstawowe informacje jak np. Eduard Bloch był Żydem. Hitler nienawidził ich, jednak ten, jak i osoby, które miały wpływ na sztukę, byli dla niego honorowymi Żydami, czyli takie odstępstwa od tych, których chciał mordować. Tylko, że ten, który przeprowadzał wywiad nie był artystą. Jest powód dla którego Adolf darzył go szacunkiem, ale nie powiem Wam jaki on był, bo tego dowiecie się sami szukając informacji lub czytając tę książkę.
A więc jeśli chodzi o samą postać osoby o której się tak wiele uczyliśmy, to jednak czytając wszystkie informacje o nim, to naprawdę szkoda, że ominęliśmy tyle jego życiorysu na lekcjach historii, bo jest on warty przedstawienia i nie jest ważne, że to raczej negatywna postać.
Jeśli ktoś ma problem z nauką dat z wydarzeń w okresie działań Hitlera, to ta książka jest przedstawiona tak, że wszystko jest uzasadnione dlaczego wtedy. To na pewno wielkie ułatwienie.
Jest dużo informacji o działaniach, ludziach w jego życiu, lepszych i gorszych chwilach, trochę dziwnych fetyszach seksualnych. Do tego jest mnóstwo zdjęć. Tabelek też jest parę z czego jedna to spis obozów koncentracyjnych chyba tylko w Polsce i liczba ludzi, którzy tam zginęli.
Najbardziej zszokowała mnie pewna wypowiedź Hitlera. Otóż powiedział on, że jesteśmy tak naprawdę egoistami, bo gdybyśmy mieli do wyboru zabicie x ludzi, a jednej naszej mamy, to uratowalibyśmy matkę. Przyznaję mu rację, ponieważ jednak chyba miłość zwycięża wszystko zwłaszcza matczyna. Aczkolwiek mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli być postawieni przed takim wyborem.

Na pewno nie stracicie czytając ją. Pochłonęłam ją w jeden dzień (tak wciągała) i uzupełnia wiedzę. Przy okazji można nauczyć się kilkunastu słówek po niemiecku. Moje odczucia do tej książki jak najbardziej pozytywne. Polecam osobom zainteresowanym historią, a także wszystkim ciekawskim :) /Fokeuek
"ODCIENIE CZERWIENI" Marta Motyl

"ODCIENIE CZERWIENI" Marta Motyl

Tytuł:ODCIENIE CZERWIENI
Autor:Marta Motyl
Ilość stron:271
Ocena: 8/10

"A największy strach odczuwałam przed samotną starością."


Książka  "ODCIENIE CZERWIENI'' bardzo mnie zaskoczyła. W sumie nie za bardzo mnie ciągnęło do niej. Owszem-okładka jest śliczna, jednakże po przeczytaniu kilku pierwszych zdań zrozumiałam, że jest to erotyk. Nie przepadam za tym gatunkiem, także z początku czytałam tak, żeby przeczytać i to skończyć. Jednak głębsza treść mnie urzekła.
Autorka nie wydaję mi się znajoma. Chyba nigdy nie czytałam jej książek, chociaż jak już niedawno wspominałam-nie zwracałam kiedyś uwagi na autorów. Na odwrocie jest napisane, że Marta Motyl opisuje uczucia od najjaśniejszych do najciemniejszych barw i przyznaję z całą pewnością, że tematy, które poruszyła są niczym wyciągnięte z jakichś postaci. Są tak realistyczne.
Mamy tutaj Magdę, która studiuje historię sztuki  i jest romantyczną duszą. Taka z niej nimfomanka lub jak ona to mówi "nimfetka". Ma wiele przygód z facetami lepszych, bądź gorszych, jednak chciałaby ona posmakować związku z kobietą. Znajduje ona dziewczynę, jednakże jest to jeszcze młoda osóbka, która w zasadzie większą część życia skupia na pieniądzach. Co tutaj więcej dodać? Na pewno, żebyście przeczytali, bo poświęcenie tej książce czasu nie będzie jego zmarnowaniem.
Cały wątek tej historii jest dość złożony z wielu problemów. Brak miłości, strach przed samotnością, uzależnienia, pogoń za pieniądzem i wiele innych. Jeśli chodzi o wszystkie seksualne przygody, to są one dla mnie tylko dodatkiem. Tak, jakby autorka chciała,żeby ktoś chciał wejść w historię Magdy, jednak bardziej skupił się na tym co jest ukryte. Tak, jak problemy, bo są one kryte, lekceważone i minimalizowane do wielkości pod nazwą "nic nie warte", jednakże zależy to od tego jaka rola nam przypadnie w świecie. Może to być sprawca, ofiara jak i tylko zwykły obserwator, który trzeba przyznać, że w większości przypadków nie pomoże, a jeszcze będzie się cieszył z cudzego upadku.
Poruszona jest też kwestia rodziny, co jest tu przedstawione jako fundament naszego życia, że wszystko co robimy i jacy jesteśmy, wzięło się w większej ilości z naszego domu rodzinnego.
Książkę polecam dla wszystkich, poza młodszym pokoleniem, bo jak to mówią : ''Nigdy się nie jest za starym na niektóre rzeczy, jednak można być za młodym na niektóre''. W dalszym ciągu nie polubiłam erotyków, jednak jeśli będą one w takiej formie jak ta, czyli z przesłaniem oraz zobrazowaniem naszego świata według którego wielu ludzi żyje, to nie mam nic przeciwko.
Cieszę się, że mogłam przeczytać erotyczne przygody Magdy w dobrej formie :) /Fokeuek




"Szukając Alaski" John Green

"Szukając Alaski" John Green

Tytuł: Szukając Alaski 
Autor: John Green
Ilość stron: 317
Moja ocena: 8/10

"Na Florydzie nie za często spotyka się mróz- więc biegłem w podskokach, jak po bąbelkowej folii do pakowania. Chrum. Chrum. Chrum".


Sięgnęłam po tę książkę, ponieważ została mi ona polecona przez moją przyjaciółkę. Kiedy zobaczyłam okładkę i opis tego utworu, byłam zafascynowana, więc szybko wzięłam się do zapoznania z jej treścią.
"Szukając Alaski" jest debiutanckim bestsellerem John'a Green'a. Sławę mu jednak przyniosły dzieła takie jak: "Papierowe miasta" czy "Gwiazd naszych wina". Taką charakterystyczną cechą tego pisarza jest to, że początki książek są monotonne, lecz najlepsze akcje są pozostawione na samym końcu. Tak samo było i w tym przypadku.
Powieść przedstawia historię Miles'a- młodego chłopaka, który nie jest typem duszy towarzystwa. Jest samotnikiem, który cały swój czas poświęca niebywałemu hobby jakim jest zapisywanie ostatnich słów znanych osobistości. Nastolatek lubi swoje życie, jednak jego rodzice nie podzielają tego samego zdania. Skutkiem jego postawy jest decyzja o umieszczeniu go w szkole z internatem.
Kiedy się już tam znajduje poznaje Pułkownika. Współlokator oprowadza Miles'a po kampusie i przedstawia go grupie swoich przyjaciół. W tym zgranym team'ie znajduje się Alaska- cudowna w każdym calu, seksowna dziewczyna, która od razu wpada w oko chłopakowi. Bohater zaczyna poznawać, jakim cudownym zjawiskiem jest posiadanie przyjaciół. I co najważniejsze, jest mu z tym dobrze. Perypetie, które przeżywa ze swoją ekipą, dają mu nowe doświadczenia. Nawet miłosne... Czy Alaska stanie się jego sympatią? Nie dowiecie się jak nie przeczytacie!
Przyznam, że początek książki mnie nudził. Jak wcześniej wspomniałam, wszystko było tak jakby taką rutyną, ciągnęło się trochę bezsensu. Jednak, kiedy doszłam do połowy tego dzieła, akcja zaczęła nabierać tempa. Można porównać tutaj do poczwarki motyla. Najpierw jest okropną istotą, a później przeradza się w pięknego owada. Tak samo było z tą powieścią.
Polecam ją, ponieważ porusza ona pewien ważny temat jakim jest, kontakt z drugim człowiekiem. Jakim istotnym zjawiskiem jest relacja międzyludzka, którą jest przyjaźń. Jeśli chcemy być szczęśliwi, to tylko przy boku kogoś, kogo kochamy. Tak moi drodzy... Przyjaźń, to w pewnym stopniu jedna z wielu dziedzin pochodzących od miłości. Nie na darmo ktoś, kiedyś powiedział "Przyjaźń jest chyba największym darem, jaki mądrość może ofiarować, aby uczynić szczęśliwym całe życie". 
/Szalony Chomik

"W OTCHŁANI" Beth Revis

"W OTCHŁANI" Beth Revis

Tytuł: W OTCHŁANI
Autor: Beth Revis
Liczba stron: 387
Ocena: 10/10

"Przywódca nie tworzy pionków- tworzy ludzi"

A więc, "W OTCHŁANI" pomimo przepięknej okładki, nie zachęcała mnie do jej przeczytania. Nie lubię książek typu science-fiction, a ta wydawała się właśnie takim gatunkiem. Nie zachęciło mnie też jej krótkie streszczenie na tyle okładki. Postanowiłam się jednak przemóc i chyba się opłaciło.
Książka jest tak, jak poprzednia recenzja, prowadzona z dwóch różnych perspektyw.
Jednym z głównych bohaterów jest Amy, która ma siedemnaście lat i stoi przed wyborem zostania na Ziemi lub poddaniu się zabiegowi zamrażania i wraz z rodzicami czekać 300 lat, aby zostać rozmrożoną już na nowej planecie zwanej "Centauri-Ziemią". Jak pewnie się domyślacie, dziewczyna nie chce rozstawać się z rodzicami i godzi się na wyruszenie w tę podróż w postaci świadomej (w jej przypadku) bryły lodu. Jednak zamiast obudzić się wraz z rodzicami, zostaje ona rozmrożona wcześniej i próbuje powstrzymać i zrozumieć to, co dzieje się na statku.
Drugim bohaterem jest Starszy. Nie ma on imienia. Przynajmniej nie jest podane. Jest po prostu Starszym i jest szkolony przez Najstarszego, żeby pokierować w przyszłości ludźmi żyjącymi na statku, których jest ok. 2000 (bez liczenia tych zamrożonych). Ludzie na tym statku wyglądają identycznie (kolor włosów i oczu) poza tym, że większość z nich nie myśli samodzielnie.
Jeśli chodzi o moje odczucia co do niej, to urzekła mnie. Nie sądziłam, że będzie w niej tyle pytań i żadnej odpowiedzi. Po prostu wszytko jest tak pogmatwane, że aż ekscytujące. Sam opis tego miejsca, czyli statku, który jest tak duży, że aż zrobiony niczym miasteczko, jednak wyobrażając to sobie, trzeba się zastanowić czy by chciało się tak żyć. Jasne, że kosmos, statek i różne nowe odkrycia są ciekawe, jednak czy warto przez to zamykać się na całe życie w wielkiej puszce lecącej w próżni kosmicznej? Według mnie-nie. Wyobrażając sobie, że nie widzieli oni błękitu nieba takiego, które mamy na co dzień  i nie oddychali takim powietrzem świeżym jak my lub nie mieli zimy i nie doświadczyli jesiennego krajobrazu, kiedy spadają liście i jest tak kolorowo.
Naprawdę tragiczna książka według mnie. Nie chodzi mi tu o treść, ale o samą sytuacje. Nie ma tu nic przewidywalnego. No, może poza jednym wątkiem, jednak nie jest on do końca jasny, bo w końcu są dalsze tomy.
Polecam tę historię wszystkim, są sceptycznie nastawieni do opowiadaniach w kosmosie i przyszłości. Jestem prawie pewna, że również Was urzeknie. Dajcie znać jak Wam się podobała, kiedy przeczytacie. /Fokeuek

"Miłość za wszelką cenę" Louisa Reid

"Miłość za wszelką cenę" Louisa Reid

Tytuł: Miłość za wszelką cenę 
Autor: Louisa Reid
Ilość stron: 453
Moja ocena: 10/10

"Pocałował moje włosy, powieki i mały pieprzyk z prawej strony mojej twarzy, jakbym była mu najdroższa."

Przeczytałam tą książkę, ponieważ ubóstwiam literaturę, która ma zawarty w sobie motyw miłosny. Nieważne z czym jest przeplatany, raduję się tym, że w ogóle jest. Przyznam również, że obawiałam się, iż język tego utworu będzie dla mnie niezrozumiały.  Dlaczego tak przypuszczałam? Nie mam bladego pojęcia. Zaznaczę, że ten niepokój był zupełnie niepotrzebny. W książce "Miłość za wszelką cenę", znalazłam wszystko co mnie satysfakcjonuje, kiedy mam przyjemność "pożerać" treści książek. Szata graficzna okładki przykuła mój wzrok na momencie, więc postanowiłam przeczytać opis, który mnie popchnął, żeby po nią sięgnąć.
Czy człowiek, który jest chory psychicznie, może się zakochać? Czy potrafi obdarzyć kogoś, tym wspaniałym, wyjątkowym uczuciem, jakim jest miłość? Czy jest pewien wypowiedzianych słów, wykonanych czynów? Czy będzie na tyle silny, żeby uciągnąć to brzemię? Z tymi pytaniami będziecie się zmagać czytając "Miłość za wszelką cenę".
Utwór ten przedstawia historię Audrey, która jak za pewnie się domyślacie ma zaburzenia psychiczne. Wraz ze swoją matką i młodszym bratem Peterem, dość często zmienia miejsce zamieszkania. Można by pomyśleć, że przed czymś/kimś uciekają. Może tak jest? Łatwo idzie wywnioskować, że przez ciągłe przeprowadzki, bohaterka nie ma przyjaciół. Ewentualnie swojego braciszka Petera, którego kocha nade wszystko. Ale czy jest, to dobre? Na swojej drodze napotyka Leo- przystojnego Azjatę, który nie ukrywa swojego zainteresowania nową sąsiadką. Chłopak dąży do tego, żeby zbliżyć się do dziewczyny. Pytaniem jest, czy to mu się uda? Czy nie będzie ktoś stał na drodze ku ich szczęściu?
Czytając tą książkę, nie unikniecie pytań. Każdy wątek będzie Was interesował, a pochłanianie jej treści nie będzie trudne. Dojdziecie do takiego stanu, że fabuła całej lektury wciągnie Was i nawet nie będziecie w stanie odpowiedzieć, jak to się stało. Stracona rachuba czasu nie będzie się liczyła, gdyż łaknienie, poznawanie dalszych losów postaci stanie się ukojeniem dla umysłu. Ale spokojnie nie przejmujcie się. Według mnie, jest to piękny stan, kiedy człowiek wkręci się w historię powieści i to jeszcze nie byle jakiej. Gorąco Was namawiam do sięgnięcia po to arcydzieło. Pozwala ono skłonić wiele razy do refleksji. Ostrzega, że nie powinniśmy się nabierać na coś, co jest widoczne gołym okiem. Ukazuje, że należałoby być bardziej czujnym na pewne aspekty, żeby przypadkiem nie doszło do jakiejś tragedii.
Naprawdę książka jest warta uwagi... Mi coś uświadomiła, może i Wam coś ukaże...
/Szalony Chomik


Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Na pewno jest to okładka oraz jakiś zarys fabuły, który znajduje się na tyle książki. Powodem może być też ogólny ostatni szał na to dzieło. Raczej nigdy nie zwracałam na autorów książek i dlatego nie wiem, czy czytałam jakieś inne dzieła Louisy Reid.
A więc książka zaczyna się w momencie, kiedy Audrey wraz z mamą i bratem wprowadzają się do Folwarku. Dziewczyna jest chora, ma depresję, panicznie się czegoś boi, ucieka... Jej życie jest ciągnięte od domu do szpitali i tak na okrągło. Nie ma też ona żadnych przyjaciół, więc nie może liczyć na żadne wsparcie. Oczywiście ma matkę i kochającego braciszka dla którego jest  w stanie zrobić wiele. Poznaje w nowym miejscu Leo. Chłopaka, do którego próbuje się zbliżyć. Jednak czy w jej stanie jest to możliwe?
Ogólnie rzecz biorąc, to książka jest dość przewidywalna. Łatwo domyślić się o co tak naprawdę w niej chodzi. Jednak mimo, że wszystko było jasne już po kilku/kilkunastu rozdziałach, to wcale nie ma się ochoty przerywać czytania.Całość bardzo pochłania i wciąga swoją historią. Wiele razy się irytowałam i miałam ochotę odłożyć opowieść, żeby ochłonąć z powodu zachowań bohaterów. Jednak to tylko pozwala lepiej się wczuć. Chyba jest to taka pierwsza historia, która jednocześnie mnie irytowała, ale jednocześnie fascynowała i wciągała.
Pomimo swojej grubości, to ma ona krótkie rozdziały i podzielenie na miesiące. Przedstawiona jest  z dwóch perspektyw- Leo i Audrey. Podczas czytania, kiedy wiemy co się dzieje u drugiej osoby, a pierwsza nie wie co się dzieje i po prostu robi coś, co nie jest takie ważne w danej chwili, to ma się ochotę krzyczeć do bohatera co ma robić jak w horrorach mimo, że tego nie usłyszy No, ale emocjom trzeba dać ujście.
Osobiście gorąco polecam, ponieważ pomimo swej prostoty, to książka może Was urzeknie, a może zaskoczy, a może nawet się nie spodobać.
/Fokeuek

"Idol" Marta Fox

"Idol" Marta Fox

Tytuł: Idol
Autor: Marta Fox
Liczba stron: 180
Ocena: 5/10

"Idol, dobre słowo. Lubisz się podobać, i to wszystkim. Ja też bym chciała. Ale najbardziej tobie..."

Dlaczego sięgnęłam po tę książkę? Została mi ona polecona przez panią bibliotekarkę, ze szkoły do której mam przyjemność uczęszczać. Była ona nowym nabytkiem naszej czytelni, więc pomyślałam, że chętnie się zapoznam z jej treścią.
Niespełniona miłość... "Niewinne" kłamstewka... Poszukiwanie autorytetu... Te wszystkie terminy są poruszone w książce autorstwa Marty Fox pt."Idol".
 Akcja powieści toczy się w Polsce, a mianowicie na południu tego wspaniałego kraju. Główną bohaterką jest ambitna licealistka Sonia. Dziewczyna na swojej drodze spotyka Karola, w którym zakochuje się bez opamiętania. Nawet nadała mu miano swojego "Idola". Niestety chłopak
wykazał się niedojrzałością do tego pięknego uczucia, jakim jest miłość. Nastolatka szybko otrząsnęła się z tego krótkiego epizodu, gdyż wciągnęła się w wir pracy związany z redagowaniem szkolnej gazetki. Kiedy zaczyna poszukiwać tematu, który doskonale nada się na artykuł, napotyka plakat promujący młodego artystę Artura. Czy początkowa fascynacja, nie przerodzi się w małą "obsesję"? A może przysporzy naszej bohaterce kłopotów? Nie dowiecie się, jak nie przeczytacie!.
Osobiście książka nie przypadła mi do gustu, ponieważ wiele wydarzeń można było przewidzieć. Dochodzi do tego lekkomyślność głównej postaci, która w wielu momentach mnie irytowała. Ale co trzeba przyznać, to w powieści są zawarte tematy, które w dzisiejszych czasach są na porządku dziennym m.in. hejtowanie, wyszydzanie oraz popularność za wszelką cenę. Mi się nie spodobała, ale może Was zaciekawi.
Dawajcie znać czy recenzja się Wam podoba, gdyż jest to debiut Szalonego Chomika.
/Szalony Chomik


"PARAGRAF 5" Kristen Simmons

"PARAGRAF 5" Kristen Simmons

Tytuł: PARAGRAF 5
Autor: Kristen Simmons
Liczba stron: 310
Ocena: 7,5/10

"Jeden  wielki kraj, jedna wielka rodzina"



A więc jest to pierwsza recenzja na naszym blogu. Wybór padł na Kristen Simmons "PARAGRAF 5". Postanowiłam przeczytać tę książkę z powodu, że wielu ludzi ją zachwalało, a sama okładka i tytuł zaciekawiły mnie.
Książka rozgrywa się w Ameryce czyli tam, gdzie mieszka autorka. Czasy są niedaleką przyszłością. Głowna bohaterka-Ember, jest młodą dziewczyną. Żyje ona w świecie rządzącym się swoimi prawami, które nazywane są "Prawem Obyczajowym". Nie można robić wielu rzeczy, ponieważ są za to surowe kary. Życie ludzkie nie ma w tej książce znaczenia. Każdy walczy o przetrwanie i wypełnia powierzone zadania, a niewinny lud cierpi. Nie ma czegoś takiego jak opłata za błąd. Są wyroki, a ci, którzy na nie idą, mogą już nie wrócić...
Matka dziewczyny zostaje wezwana na proces, ponieważ złamała paragraf. Pewnie domyślacie się który. Gdy Ember nie chce puścić mamy w ręce żołnierzy Straży Obyczajowej, zostaje ona wysłana do damskiego poprawczaka, jednak zasady są tam zupełnie inne, a kary przeczą prawom ludzi w dzisiejszych czasach. Dziewczyna wie, że musi ocalić mamę oraz wydostać się z zakładu. Na jej drodze stoi
Chase, który był jej ukochanym, jednak zmienił się w żołnierza. Ember próbuje doszukać się w nim chłopaka, którym kiedyś był. Czy uda jej się zrobić to wszystko? Tego już dowiecie się jak przeczytacie.
Po przeczytaniu mam mieszane uczucia. Z jednej strony sam świat, który jest przekazany w książce bardzo mnie zaciekawił. Ci wszyscy ludzie, których można spotkać na każdej kolejnej stronie są niczym coś, co trzeba zidentyfikować i podzielić na tych, którzy pomogą lub takich, którzy tego nie zrobią. Jak już wcześniej napisałam, w książce jest walka o przetrwanie, więc każdy troszczy się o siebie. Postacie są różne i to w pozytywnym znaczeniu, ponieważ nawet jeśli nie są dobre, to zachowują się specyficznie, co ubarwia całą  fabułę książki.
Niektóre wątki są dość przewidywalne, więc nie trzeba się zastanawiać jak się skończą, bo przeczuwam, że jeśli ktoś będzie czytał tę opowieść, to sam wywnioskuje zakończenie.
Opisy miejsc i wydarzeń są dość obszerne, także wiele można zobaczyć, że tak powiem, a resztę szczegółów pozostawić własnej wyobraźni.
Książkę polecam każdemu, bo na żadną książkę nie jest za późno. Ewentualnie na niektóre za wcześnie :P Fabuła jest ciekawa, a że są kolejne części, to na pewno one też się tu pojawią.
Dajcie znać jak Wam się spodobała książka i recenzja /Fokeuek


Witajcie!

Witajcie :)
Jak pewnie wszyscy widzą, jest to pierwszy wpis na naszego bloga do recenzowania. Chciałyśmy Was ciepło powitać na naszej stronie i mamy nadzieję, że będziecie towarzyszyli nam w przygodzie książkowej. 
Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger