... w tym wszystkim chodzi o to, by znaleźć brzeg, do którego warto będzie dopłynąć.

... w tym wszystkim chodzi o to, by znaleźć brzeg, do którego warto będzie dopłynąć.

Tytuł: Simon i inni Homo Sapiens
Autor: Becky Albertalli 
Tłumaczenie: Donata Olejnik 
Liczba stron: 301
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Moja ocena: 8/10 

To bardzo denerwujące, że heteroseksualizm jest orientacją domyślną (tak samo zresztą jak biały kolor skóry), a jedyni ludzie, którzy muszą myśleć o swojej tożsamości to ci, którzy do niej nie należą. Hetero też powinni mieć swój coming out, a im bardziej żenujący i wstydliwy, tym lepiej. Zakłopotanie powinno być elementem koniecznym. 

Społeczeństwo od dawna nie akceptowało osób, które swoje upodobania seksualne kierowali do przedstawicieli tej samej płci. Kiedyś jednostki homoseksualne były nawet pozbawiane życia. Traktowano, a może traktuje się ich nadal tak, jakby nosili jakąś skazę, która nie daje im upoważnienia do życia.
Simon to normalny nastolatek, któremu niczego nie brakuje. Jest posiadaczem wspaniałej i szczęśliwej rodziny oraz przyjaciół, na których zawsze może polegać. Jednak istnieje coś, co trapi nastolatka. Otóż nikt nie wie, że jest on gejem. Co zrobi szantażowany chłopak, który nie chce, by prawda ujrzała światło dzienne? Czy da radę zaradzić problemom, by nikt nie dowiedział się co łączy go i tajemniczego Blue?
Na wstępie pozwolę sobie wtrącić, że książka jest tak fantastyczna, że adaptacja filmowa nawet nie jest w stanie jej dorównać. Prosty, a nie jakiś skomplikowany styl pisania, nadał tej lekturze lekkość. Z przyjemnością i zaciekawieniem przewracało się kolejne jej strony. Jedyna wada to taka, że utwór jest tak krótki, gdyż jego przeczytanie idzie w dynamicznym tempie. Dlatego taka ocena, a nie inna 😛
Uważam, że ludzie odmiennej orientacji nie mają łatwego życia. Ci którzy krótko znają swoje upodobania, na pewno są bardzo wycofani i nie mogą tego pojąć dlaczego tacy są. Myślą o tym, jak zareaguje rodzina, otoczenie i czy zaakceptują to kim są. Ujawnienie się na pewno nie należy do prostych zadań, ponieważ brane są wszystkie za i przeciw. Taką postawę wykazywał właśnie Simon.
Powieść Becky Albertalli ukazuje jakim wyzwaniem jest własna odmienność dla młodego człowieka. Jakim ważnym elementem w życiu jest akceptacja rodziny oraz rówieśników. Młodzież jest bardzo wrażliwa na opinię ludzką, bo raczej nikt nie chce zostać społecznym wyrzutkiem, z którego jest niezły ubaw. Również bardzo łatwo jest zmiażdżyć równowagę psychiczną w takim wieku. Brak zrozumienia, wsparcia może doprowadzić nawet do odebrania sobie życia.
Autorka zrobiła kawał dobrej roboty, pisząc tę książkę. Postać Simona pokazała, że nie ma czego się wstydzić, jeśli jest się homoseksualistą. Przecież orientacja nie ma nic wspólnego z tym jakim jesteśmy człowiekiem. To tylko inne upodobanie, które nie może dzielić ludzi na tych z lepszego lub gorszego sortu. Kocha się tak samo mocno i niepowtarzalnie!
/Szalony Chomik.

Wsi spokojna, wsi wesoła... Czy aby na pewno?

Wsi spokojna, wsi wesoła... Czy aby na pewno?


Tytuł: Kroniki Jakuba Wędrowycza

Autor: Andrzej Pilipiuk
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ocena: 8/10

Jasna cholera, zalałem się w trupa właśnie wtedy, gdy mózg jest mi niezbędny do myślenia... ~ Jakub Wędrowycz, Na rybki

Jak to kiedyś pewien renesansowy poeta powiedział: wsi spokojna, wsi wesoła. Z czym kojarzy nam się to piękne miejsce? Głównie ze spokojem, śpiewem ptaków, szumem drzew. Jedni z nas na niej mieszkają, inni znają to wspaniałe miejsce głównie z wakacji u dziadków lub wujostwa. Jednakże wieś, podobnie jak moneta, ma dwie strony. Wspaniały awers, który wyrył się na stałe w pamięci ludzi oraz niezbyt mile wspominany rewers. Mroczą stroną wiejskich klimatów się nie tylko bieda, alkoholizm i brak dostępu do pewnych udogodnień, ale również polowania na wampiry, ataki demonów, czy egzorcyzmy odprawiane w szopie. A tak przynajmniej można wyczytać z książki Andrzeja Pilipiuka.

Kroniki Jakuba Wędrowycza to zbiór niezwykłych historii, które rozgrywają się na jednej z zapomnianych polskich wsi – Starym Majdanie. Główny bohater to archetyp mężczyzny polskiej wsi. Zaprawiony w pracy, piciu alkoholu, egzorcyzmy odprawi, żarty opowie, a jak trzeba to wykaże się nie lada intelektem (godnym uczonego). Człowiek renesansu! Albo po prostu Polak-Który-Potrafi.
Główny bohater musi mierzyć się z ogromnymi wyzwaniami dnia codziennego. Nie chodzi tutaj o zwykły brak alkoholu czy drewna do napalenia w piecu. Jakub mierzy się z zabójcami, czyhającymi na jego życie, demonami prosto z piekła oraz tymi z poprzedniego ustroju, czy zwykłą złotą rybką.

Styl, jakim posługuje się pan Andrzej, nie ma sobie równych. Opowiadania są krótkie (no oprócz Hotelu pod Łupieżcą), ale treściwe, a co najważniejsze – ciekawe. Autor nie skupia się tylko na samym Jakubie, ale stara się też wplatać postacie poboczne oraz wątki odbiegające od głównych tematów historii. Otrzymujemy barwną opowieść o prawdziwym życiu na wsi. Pan Pilipiuk porusza tutaj nie tylko tematy fantastyczne, ale również ukazuje sprawy takimi, jakie są naprawdę w wiejskich stronach.

Polecam tę książkę każdemu. Świetny styl z dobrze dobranymi żartami. Klimat prawdziwej wsi oraz niekiedy jej mroczniejszej strony czuć od pierwszych zdań. Zapach bimbru również niekiedy się zdarzy.
NIENAWIDZIŁAM CIĘ, TERAZ CIĘ KOCHAM.

NIENAWIDZIŁAM CIĘ, TERAZ CIĘ KOCHAM.

Tytuł: Bad Boy's Girl
Autor: Blair Holden
Tłumaczenie: Iwona Wasilewska
Liczba stron: 424
Wydawnictwo: Wydawnictwo Jaguar
Moja ocena: 10/10

Panuje idealna cisza jak w romantycznych powieściach będących moją słabością. To ten rodzaj milczenia, który trwa, dopóki bohater nie pocałuje bohaterki i wszystko nie buchnie magią. 


Pewnie każdy z nas pamięta swoją pierwszą miłość w czasach, kiedy co ledwo sięgało się głową ponad stół. Mimo, że dzieci są bardziej bezpośrednie od dorosłych, to czasem swoje uczucia okazują na opak. Powoduje to wiele zabawnych sytuacji, które zapisują się w naszej pamięci na zawsze.
Tessie to dziewczyna, która na własnej skórze przekonała się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Niegdyś najlepsza przyjaciółka nastolatki zaczyna umawiać się z jej wielką miłością- Jasonem- i z każdym dniem w szkole pokazuje, kto w niej jest górą. Na domiar złego do miasta przyjeżdża Cole Stone, który w zamierzchłych czasach uprzykrzał Tessie życie. Czy naszej bohaterce uda się bezproblemowo przetrwać ostatni rok w liceum?
Na wstępie pozwolę sobie zaznaczyć, że Bad Boy's Girl to powieść, która trafiła w same sedno, jeśli chodzi o mój gust literacki. Z przyjemnością poznawało się perypetie głównej bohaterki, gdzie nie brakowało morza łez wylanych najzwyczajniej w świecie ze śmiechu. Mimo, że książka w wielu momentach była zabawna, również pojawiały się tematy, które skłaniały do odrobiny refleksji. Głównie chodzi mi o relacje rodzinne, które niekiedy nie są takie jak być powinny. Książka idealnie podkreśla z każdej strony tą tematykę.
W dziele Blair Holden nie brakuje również miłości, która w życiu każdego człowieka może płatać niezłe figle. Takie psikusy właśnie otrzymywała główna bohaterka powieści. Zakochana po uszy w koledze z dzieciństwa nie dostrzegała tego, który ją naprawdę lubił i chciał, by to na niego zwracała uwagę, żeby to właśnie jego pokochała.
Gorąco zachęcam do zapoznania się z tą książką, która posiada w sobie wspaniałą historię, a prosty język, w którym jest napisana tylko usprawni zawrotne tempo czytania. Nim się obejrzysz będziesz miał ją przeczytaną i sięgniesz po kolejny tom tej serii.
Polecam ją również ze względu na to, że otwiera oczy na wiele życiowych aspektów. Często to co jest oczywiste nie jest dostrzegane i zostaje pominięte dla czegoś, na co nie powinniśmy skupiać uwagi.
Czy sięgnę po kolejne części? Ależ oczywiście!!! Z góry zapraszam Was na ich recenzję.
Pozdrawiam!
/Szalony Chomik

O miłość się walczy nawet, gdy ta walka jest bardzo trudna

O miłość się walczy nawet, gdy ta walka jest bardzo trudna

Tytuł: Zła Julia
Autor: Leisa Rayven 
Tłumaczenie: Aleksandra  Żak
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte 
Moja ocena: 10/10

Ludzie są jak książki. Każdy, kto pojawi się w naszym życiu, może zerknąć na kilka naszych stron. Jeśli im się spodobamy, pokazujemy im kolejne strony. Jeśli oni nam się spodobają, chcemy, by zobaczyli fragmenty, których nie poddaliśmy korekcie. Niektórzy ludzie mają prawo robić notatki na marginesie. Zostawić swój ślad na nas i naszej historii. Ale ostatecznie wydrukowane słowa- te, które określają nas jako osoby- nie zmienią się bez naszego pozwolenia. 


Każdego dnia spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu oddziaływają na nasze życie. Wprowadzają do niego wiele szczęścia, a również mogą dać od siebie dużo negatywnych emocji. Bez względu na to jakie one będą, na pewno odcisną swoje piętno i zapiszą się w naszej pamięci na zawsze.
Po przeczytaniu Złego Romea musiało nastąpić zaznajomienie się z Złą Julią, by dowiedzieć się jaki będzie finał tej wspaniałej historii.
Ethan na nowo pojawia się w życiu Cassie. Kobieta zatraca się w myślach, czy znów zaufać swojej dawnej miłości. Jaką podejmie decyzję bohaterka? Czy posłucha serca i zacznie na nowo żywić swoje uczucia, czy rozumu, który podpowiada, by najlepiej się wycofać?
Jak już wcześniej wspomniałam w recenzji Złego Romeo, w serii tej nie brakuje ogromu uczuć i emocji, które powodują, że książkę można czytać bez przerwy. Mimo, że powieść podzielona jest na przeszłość i teraźniejszość, czytało się ją bardzo lekko i łaknęło się jej jeszcze więcej.
Relacja Ethana i Cassie nie należała do łatwych. Głownie kierowali się namiętnością i pożądaniem, a uczucia odstawiali na osobny tor. Przez to jedno i drugie czuło się zagubione i nie wiedziało, którą ścieżką powinno podążać.
Książka ukazuje, że pomimo ile ktoś nam wyrządzi krzywdy, nie jesteśmy w stanie ot tak wymazać go z pamięci. Pomimo, że dopatrujemy się samych złych chwil nie da się przeoczyć przeżyć, które jednak wprowadzały radość i szczęście.
Kiedy dana osoba pojawia się na nowo w naszym życiu, nie wiemy jak mamy postępować. Boimy się znowu zaufać, ponieważ dobrze znany jest nam smak gorzkiego rozczarowania. Zaczyna się wahanie, czy posłuchać serca, a może rozumu. Myślę, że jest to całkiem naturalne i chociaż raz każdy z nas przeżył to na własnej skórze.
Powieść L. Rayven podkreśla, że uczucie powinny pielęgnować dwie osoby. Pomimo potknięć, które spotykają na swojej drodze nie powinny się załamywać, tylko brnąć do przodu. Nie warto rezygnować z drugiej osoby przez to, że coś nie wyszło. Należy stanąć z boku i przeanalizować co robi się nie tak, że coś nie idzie po mojej myśli, a na pewno przyniesie to zamierzone efekty.
Polecam przeczytać całą serię, ponieważ pokazuje pod wieloma aspektami, że miłość nie jest łatwym uczuciem.
Pozdrawiam cieplutko!
/Szalony Chomik.


Czarna samica kruka

Czarna samica kruka

Tytuł:Czarna samica kruka- Po tamtej stronie świadomości
Autor:Dariusz Pawłowski
Liczba stron:274
Ocena:8/10

"Sowy, kruki i puchacze,

Niegdyś, panku, sługi twoje.
Któreś ty pomorzył głodem,
Zjemy pokarmy, wypijem napoje.
Hej, sowy, puchacze, kruki,
Szponami, krzywymi dzioby
Szarpajmy jadło na sztuki!
Chociażbyś trzymał już w gębie,
I tam ja szponę zagłębię;
Dostanę aż do wątroby.
Nie znałeś litości, panie!
Hej, sowy, puchacze, kruki,
I my nie znajmy litości:
Szarpajmy jadło na sztuki,
A kiedy jadła nie stanie,
Szarpajmy ciało na sztuki,
Niechaj nagie świecą kości."~Adam Mickiewicz "Dziady"

"Czarna samica kruka- Lot nad krawędzią świadomości" to książka, która na pewno zostanie zapamiętana pośrod wszystkich dzieł literackich z jakimi miałam styczność. Gdy autor zaproponował zapoznanie się z powyższym tytułem, zastanawiałam się, czego mogę się spodziewać.
Pierwsze skojarzenie z krukiem, to zło, wojna, śmierć i niepokój, który pewnie większość z nas odczuwa, gdy w szary, wietrzny dzień widzi nieopodal te czarne ptaszyska. Ich odgłosy przypominają o najgorszych horrorach jakie widzieliśmy i miejscach do których niekoniecznie chcemy wracać.
Zafascynowana tytułem postanowiłam dowiedzieć się więcej. Moja euforia trochę zmalała, gdy okazało się, że jest to kryminał, czyli gatunek, który jako jeden z niewielu (a może i nawet jako jedyny) nie przypadł mi do gustu nawet w najmniejszym stopniu. Postanowiłam jednak przeczytać pierwsze rozdziały, żeby nie skreślać powieści już na wstępie tylko dlatego, że jest również kryminałem. Nie popełniłam błędu, zabierając się za tę pozycję. Z trzeciego rozdziału zrobił się piętnasty i nawet nie wiem kiedy pochłonęłam całość. Co mnie urzekło?
Ciężko zacząć opisywać fabułę czegoś,co jest jedną wielką tajemnicą, której nie można zdradzić, aby nie zepsuć całości.  Co mogę zdradzić? Głównym bohaterem jest policjant Osowski, który bada sprawę brutalnych morderstw. Trop naprowadza go wraz z drużyną na sierociniec prowadzony przez siostry zakonne i księdza. Jak wielki wpływ przeszłość ma na naszą psychikę i teraźniejszość?
Ogromnym plusem powieści jest tocząca się akcja non-stop i to z wielu perspektyw. Dialogi nie brzmią sztucznie,gdy odtwarzam je w głowie, a całość jest owiana tajemnicą, która zmusza do dalszego czytania.
Początkowym minusem, który bardziej bawił niż irytował przez pierwsze strony, to ogromna ilość  epitetów. Później się do nich przyzwyczaiłam i w sumie nadały one charakteru tej mrocznej powieści.
Całość jest brutalna, osadzona w szarej rzeczywistości w której nie ma miejsca na happy end'y. To jest czas na zemstę, ktora przesiąka człowieka do kości i szepta co noc, aby nie zbaczać z kursu...
Moim zdaniem książki, które przekazują wiedzę na jakikolwiek temat, lub skłaniają do refleksji czy do zgłębiania nowych nam tematów są więcej warte niż spisana banalnie historia. Dlatego autor ma ode mnie plus ze względu na umieszczeniu wielu informacji między innymi z dziedziny grafologii, kryminalistyki, psychologii. To było naprawdę wciągające i zachęciło mnie do zbadania własnego pisma.
Pierwszy kryminał/horror o którym mogę napisać,że mi się spodobał. Nie wiem czy przełamie się do tego gatunku, jednak na pewno będę patrzyła przychylniejszym okiem na półki z kryminałami. Polecam/Fokeuek


Byle być sobą do końca...

Byle być sobą do końca...

Tytuł: Spójrz na mnie
Autor: Nicholas Sparks
Z angielskiego przełożyła Maria Gębicka-Frąc
Liczba stron: 512

Wydawnictwo: Albatros
Moja ocena: 7/10

Nie wiem, co naprawdę oznacza normalność. Myślę, że każdy ma własną definicję i jest ona ukształtowana przez kulturę, rodzinę i przyjaciół, przez charakter i doświadczenie, przez wydarzenia i tysiące innych rzeczy. To, co jest normalne dla jednej osoby, nie musi być normalne dla drugiej. Dla niektórych ludzi skakanie ze spadochronem jest szaleństwem. Inni uważają, że nie warto bez tego żyć.


Pewnie każdy z nas na pewnym etapie swojego życia próbował nie wyróżniać się za bardzo z tłumu. Staranie się, by być jak każdy było priorytetem, aby nie stracić akceptacji danej grupy. Tak bardzo chcieliśmy wcielać się w osobę, którą widzieli w nas inni. Zapominaliśmy o tym jakie wartości są dla nas ważne, czym powinniśmy się kierować. Lecz czy to wszystko ma sens? Czy nie warto być sobą? Nie bać się swoich poglądów na dane tematy, mówić otwarcie o swoich odczuciach w jakiejś zaistniałej sytuacji. Życie mamy jedno i to powinno od nas zależeć, jak się ono potoczy. 
Nicholas Sparks to bez wątpienia jeden z kultowych pisarzy, którego dzieła oddały się wspaniałym adaptacjom filmowym znanym na całym świecie. Spójrz na mnie to kolejna książka tego autora, którą postanowiłam przeczytać. 
Maria to młoda kobieta, która pnie się prężnie po szczeblach kariery prawniczej. Prowadzi dogodne życie, które jest poukładane w najdrobniejszych detalach. Nagle świat naszej bohaterki wywraca się do góry nogami, gdy odkrywa, że jest ofiarą stalkingu. W wirze strachu i niepokoju pojawia się mężczyzna o mrocznej przeszłości, dla którego Maria traci głowę. Czy dziewczyna w tym wszystkim wykaże się zdrowym rozsądkiem, a może podpowiedzi płynące prosto z serca przejmą kontrolę nad jej decyzjami ?
Powieść podobała mi się, jednakże nie wprowadziła mnie w poczucie zachwytu, bądź ekscytacji. Po prostu czytałam ją, bo chciałam poznać zakończenie. Akcje trochę się ciągnęły tak, że w pewnych momentach byłam nimi zirytowana, dlatego ocena nie jest aż tak wysoka, jak mogłabym po tej powieści oczekiwać.
Pozytywną cechą tego dzieła była postać Colina- faceta o "mrocznej przeszłości". Bohater ten pokazał, że pomimo wielu potknięć, które występują w życiu, należy brnąć do przodu. Opinię ludzi mieć w głębokim poważaniu i robić swoje, bo jak wcześniej wspomniałam nikt życia za nas nie przeżyje. 
Również bezpośredniość wypowiadania się mężczyzny była niesamowita. Nie ukrywał swojej opinii na dany temat i nie zamierzał kłamać. W całej swej prostocie był prawdziwy, ponieważ nie zależało mu na sympatii innych. Zaciekle dążył do realizacji swoich marzeń. Myślę, że tej determinacji i uporu można pozazdrościć. 
Pomimo tych niewartkich akcji polecam przeczytać tę książkę. Właśnie z powodu tego, że można z niej wynieść to, by nie żyć w ciągłej presji zadowalania innych. 
/Szalony Chomik


Kiedy ktoś pojawi się w naszym życiu, nic już nie będzie takie same.

Kiedy ktoś pojawi się w naszym życiu, nic już nie będzie takie same.

Tytuł: Zły Romeo
Autor: Leisa Rayven
Liczba stron: 435
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Moja ocena: 10/10

- Kocham cię- mruczy, opierając mi głowę na ramieniu. - Tak bardzo cię kocham. Nie zostawiaj mnie. 

Pomimo, że każdy z nas ma wiele wad na pewnym etapie swojego życia spotyka osobę, która widzi w nich same pozytywy. Podnosi naszą wartość, jeśli tego wymaga sytuacja i jest z nami, ponieważ gdzieś w jej sercu znaleźliśmy sobie miejsce. Pragnie, by na naszej twarzy gościł uśmiech, a cierpienie uciekło w diabły, by żadna nasza cząstka nie cierpiała, ponieważ ona to również odczuwa. Czy to miłość, czy przyjaźń? Nieważne, ponieważ w każdej z tej relacji będziemy dla kogoś częścią jego świata, własnego świata.
Spotkanie Cassie i Ethan'a to na pewno nie przypadek, a przeznaczenie, które znalazło punkt kulminacyjny w odegraniu głównych ról w spektaklu Romeo i Julia. To co się dzieje między nimi to nie jest zwykła chemia, bo to chemia w której jest bomba różnorakich emocji takich jak namiętność, bądź pożądanie. Młodzi urywają ze sobą kontakt, ale po kilku latach rozłąki ich drogi ponownie się krzyżują. Czy uda im się powrócić do tego co było, a może postanowią zbudować coś nowego?

W utworze Williama Shakespeare'a była opisana niezwykła więź między bohaterami, więc podobnej relacji nie mogło zabraknąć w książce naszej autorki. "Zły Romeo" jest pełen emocji, które odczujesz całym ciałem" takie słowa o tej powieści wypowiedziała Alice Clayton i z pełną świadomością zgadzam się z tym stwierdzeniem. Pisanie o uczuciach, które odgrywają w życiu każdego człowieka ogromną rolę nie należy do zadań łatwych. Istotne jest to, by oddać całą magię, która łączy dwoje ludzi. Często spotykamy się z płytkim opisem lub przedstawieniem relacji, która wymagałaby ciut obszerniejszej rysy.
Powiem wprost, że czytanie tego dzieła to było cudowne przeżycie. Nie ukrywam, że lubuję się w historiach miłosnych, ponieważ mam do nich słabość. Ta natomiast przeszła wszelkie moje oczekiwania i z każdą przeczytaną stroną zaskakiwała jeszcze bardziej.
Zły Romeo uchyla rąbka tajemnicy, że droga do czyjegoś serca nie zawsze jest prosta. Może być to spowodowane tym, że dana osoba jest uprzedzona, gdyż przeżyła już swoje. Ważne jest to, by nie
naciskać, aby ta osoba na siłę zmieniała swoje nastawienie. Należy jednak powoli pokazywać, że tym razem nie będzie miała powodów do rozczarowania.
Relacja w tej powieści, jak zostało już wcześniej wspomniane chwyta nie tylko za serce, ale również całe ciało. Każdy gest bohaterów wprowadza nas w ekscytację lub melancholię, by chwilę zastanowić się nad ich sensem. Nie brakuje wielu zabawnych momentów.
Myślę, że zapoznanie się z tą lekturą nie będzie zwykłym zabijaniem czasu. Zawiera w sobie wiele istotnych wartości m.in. to, że pożądania nie zaspokaja się tylko przez łóżko. Jest warta przeczytania i mam wielką nadzieję, że jej druga część także taka będzie.
/Szalony Chomik



Bałkański temperament

Bałkański temperament

Tytuł: Ucho, gardło, nóż
Autorka: Vedrana Rudan
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Ocena: 8/10

Monologi, rozmowy prowadzone samemu ze sobą... Komu się to nie zdarzyło? Ponoć rozmowa pozwala wyładować negatywne emocje. Z tych gromadzonych przez lata mogą powstać niezwykłe, ostre niczym nóż, książki.

Tonka, narratorka opowieści, opowiada nam o swoim życiu w nie byle jaki sposób. Nie jest stereotypowa, łamie wszelkie granice. Nie boi poruszać się tematów tabu, jest niezwykle otwarta (czasem aż za bardzo).
W Polsce temat wojny na Bałkanach jest nieznany, pomijany. Wiedza naszych rodaków na ten temat często jest znikoma. Dzięki lekturze tej książki poznaje się nieznane dotąd fakty. Mamy możliwość spojrzenia na ten konflikt oczami osoby, której dotyczył bezpośrednio (Tonka jest Serbko-Chorwatką). Niesamowite doświadczenie, przesączone ogromną ilością emocji.
Nasza narratorka porusza również tematy życia codziennego. Rozśmiesza, zniesmacza, a w pewnym momencie wywołuje ogromny smutek. Monolog jest barwny, ale również wulgarny. Są to - niestety - wulgaryzmy użyte niekoniecznie w dobrych momentach. Mogłoby się wydawać, że jest to minus tej opowieści, jednak jest ogromną zaletą. Przecież słowotok opowiada zwykła osoba, którą kierują emocje. Te wulgaryzmy oddają prawdziwość opowieści.
Cóż mogę dodać dalej? Książka nie jest dla każdego, to na pewno. Jeżeli jest się osobą, która szuka prawdziwych wrażeń w literaturze, emocji (i to nie byle jakich!) w opowieści, to Ucho, gardło, nóż na sto procent jest odpowiednią lekturą.
Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha- rozkwita.

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha- rozkwita.

Tytuł: Czereśnie zawsze muszą być dwie
Autor: Magdalena Witkiewicz
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Wydawnictwo FILIA
Moja ocena: 8/10

Dom to nie tylko mury i szczelne okna. Dom to przede wszystkim ludzie. Śmiech, oddechy, głośne rozmowy i szepty. Tylko noc musi minąć. Za dnia częściej jesteśmy optymistami. I wszystko wydaje się łatwiejsze. 

Egzystujemy na naszej pięknej planecie, bo taki został nam wyznaczony cel. Stawiamy przed sobą priorytety, by wiedzieć czym mamy się kierować w życiu. Wartości te różnią się od siebie, więc stoi przed nami kolejne zadanie. Musimy dokonywać wyboru w wielu sprawach i trzeba doprowadzić do selekcji. Zdarza się tak, że mając dwie opcje, musimy wyrzec się jednej z nich. Niestety nasz żywot jest tak skonstruowany, by podejmować decyzje. Powodzenia bądź niepowodzenia z nimi związane mają budować w nas bagaż doświadczeń, który w przyszłości na pewno się przysłuży i pomoże spojrzeć z wielu perspektyw, gdy będziemy coś planować.
Kiedy umiera pani Stefania, Zosia po staruszce dziedziczy uroczą willę w Rudzie Pabianickiej. Dom ten skrywa wiele tajemnic oraz dramatów poprzednich lokatorów co sprawia, że przyciąga do siebie młodą kobietę coraz bardziej. Przed główną bohaterką stoi nie lada wyzwanie. Czy ma zostać w rodzinnym Gdańsku przy boku przebiegłego Marka, a może wynieść się do malowniczej mieściny i doznać prawdziwej życzliwości ze strony zamieszkujących tamte tereny?
Początki zapoznawania się z powieścią Magdaleny Witkiewicz szły mi opornie. Powodem mogło być to, że podczas jej czytania nagle znajdywałam wiele innych rzeczy, które musiałam zrobić lub to, że pierwsze sto stron ciągnęło się w nieskończoność. Już dochodziło do tego, że chciałam rzucić ją w kąt, by nie marnować czasu. Cieszę się, że tego nie zrobiłam, bo popełniłabym ogromny błąd. Głębsze wniknięcie w opisywaną historię przekonało mnie, że nie mogę ot tak skończyć przygody z jej czytaniem.
Czereśnie muszą być dwie w wielu momentach przypominał mi utwór Szukaj mnie autorstwa Weroniki Wierzchowskiej. Podobieństwo można szukać w głównych bohaterkach obu książek. Zosia jak i Julia zatracając się w sekrety z przeszłości, nieświadomie poszukiwały swojego miejsca na Ziemi, gdzie mogłyby oddać się płynącej rutynie przyziemnych problemów i obowiązków.
Uważam, że każdy z nas chociaż raz borykał się z podobnymi problemami, które zostały opisane w tej świetnej lekturze. Pewnie jak Zosia nie wiedzieliśmy co dalej mamy zrobić, ponieważ decyzja ta miała decydować o naszej przyszłości. Jest to naturalne, że wahamy się zanim podejmiemy jakiekolwiek rozwiązanie. Jednak uważam, że powinno to zależeć tylko od nas samych. Nie możemy się wzorować na czyichś radach, bo skąd wiemy czy ta osoba życzy nam dobrze. Poza tym później jak coś przekroczy nasze oczekiwania spowoduje, że będziemy mieli żal do danego osobnika. Musimy dostosowywać się do tego, że nie zawsze w życiu jest kolorowo i musimy upaść, by później wstać z podniesioną głową.
Polecam przeczytać te dzieło literackie, które przedstawia piękną historię, że nie raz łezka zakręci się w oku.
/Szalony Chomik
To co widzimy na zewnątrz to tylko skorupa, trzeba poszukać głębiej, aby kochać...

To co widzimy na zewnątrz to tylko skorupa, trzeba poszukać głębiej, aby kochać...

Tytuł: Na pierwszy rzut oka
Autor: Grégoire Delacourt
Liczba stron: 187
Ocena: 7/10


"Trzeba stracić odrobinę siebie, aby odnaleźć się w drugiej osobie."

Wielu z nas marzy o tym, aby choć na jeden dzień być kimś innym. Chcielibyśmy posmakować życia w wielkim świecie dla ludzi sławnych, bardzo bogatych, a także nienaturalnie pięknych, których widzimy na ekranach i okładkach. Niejednokrotnie próbujemy zmienić swój wygląd i upodobnić się do kogoś, kim wcale nie jesteśmy. Jak to jednak jest, gdy wygląda się jak Scarlett Johansson, czyli amerykańska gwiazda filmowa?
Arthur Dreyfuss to dwudziestoletni chłopak, który mieszka i pracuje jako mechanik w małej francuskiej wiosce. Prowadzi przeciętne życie w samotności, aż do czasu, gdy do jego drzwi puka Scarlett Johansson, a właściwie dziewczyna bardzo do niej podobna. Kim jednak jest i czego szuka właśnie u niego?

Książka godna polecenia, ponieważ burzy to nam obraz tego jak szczęśliwe byłoby nasze życie, gdybyśmy byli kimś innym. Zdarza nam się notorycznie narzekać na siebie, na ludzi dookoła, na miejsca, które nie są jak na zdjęciach z biur podróży. Cały czas szukamy dziury... Próbujemy zmienić siebie, towarzystwo, a nawet miejsce zamieszkania, zamiast zacząć od zmiany nastawienia do świata i doceniania nawet najmniejszego cudu jakim jest fakt, że żyjemy.
Bohaterka uderzająco podobna do Scarlett jest nieszczęśliwa, a przynajmniej do czasu, gdy zdaje sobie sprawę, że jest tylko cieniem prawdziwej amerykańskiej gwiazdy. Nie ma własnego życia. Jeanine Foucamprez dla wielu ludzi nie istnieje, bo żyją w iluzji, że obok nich żyje prawdziwa Scarlett, a przynajmniej kobieta, która wygląda jak ona, więc zdjęcia, randki czy seks, to prawdziwa nagroda dla zwykłych szarych ludzi. Mają oni trofeum w postaci wspomnień, że tak piękna dziewczyna zwróciła na nich uwagę. Co z tego, że nie jest Scarlett i ma na imię kompletnie inaczej? Przecież nikogo to nie obchodzi. Najważniejsze było opakowanie, czyli to ciało, ta twarz. Tak bardzo
należące do Jeanine i jednocześnie kompletnie obce. 


Największym pragnieniem kobiety było znalezienie kogoś, kto pokocha go za bycie Jeanine. Chciałaby wryć się w serce kogoś, kto zapamięta ją na zawsze. Kogoś, kto powie,że kochał cudowną kobietę Jeanine Foucamprez, a nie, że kochał kogoś, kto wyglądał jak Scarlett Johansson. Pragnęła być utożsamiana tylko ze sobą.
Oczywiście to tylko moje przemyślenia, które przewiercały mi głowę przez czas czytania i musiałam się ich pozbyć. W gruncie rzeczy jest to bardzo smutna historia, smutnej kobiety do której Was najserdeczniej zapraszam. 

Jedynym minusem książki to brak rozdzielenia dialogów, które czytamy w jednym ciągu i czasami nie wiemy do kogo należały. 
Nie mogę oczywiście pominąć problemu autora z wydaniem tej książki, gdyż użył wizerunku Scarlett Johansson bez pozwolenia i nasza gwiazda żądała wysokiego odszkodowania. Oczywiście autor wybronił się i dał gwieździe bardzo niewielki kawałek z tego co żądała. I nie chcę rozwijać się bardziej na ten temat niż po prostu stwierdzić, że aktorka nie przeczytała tej historii w całości, ale myślę, że powinien być to dla niej zaszczyt. Przedstawianie jej jako jednej z najpiękniejszych kobiet i użyć jej wyglądu dla dziewczyny jest pewnym rodzajem pomnika, który ostanie się na długi czas./Fokeuek
Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger