O miłość się walczy nawet, gdy ta walka jest bardzo trudna

O miłość się walczy nawet, gdy ta walka jest bardzo trudna

Tytuł: Zła Julia
Autor: Leisa Rayven 
Tłumaczenie: Aleksandra  Żak
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte 
Moja ocena: 10/10

Ludzie są jak książki. Każdy, kto pojawi się w naszym życiu, może zerknąć na kilka naszych stron. Jeśli im się spodobamy, pokazujemy im kolejne strony. Jeśli oni nam się spodobają, chcemy, by zobaczyli fragmenty, których nie poddaliśmy korekcie. Niektórzy ludzie mają prawo robić notatki na marginesie. Zostawić swój ślad na nas i naszej historii. Ale ostatecznie wydrukowane słowa- te, które określają nas jako osoby- nie zmienią się bez naszego pozwolenia. 


Każdego dnia spotykamy na swojej drodze ludzi, którzy w mniejszym lub większym stopniu oddziaływają na nasze życie. Wprowadzają do niego wiele szczęścia, a również mogą dać od siebie dużo negatywnych emocji. Bez względu na to jakie one będą, na pewno odcisną swoje piętno i zapiszą się w naszej pamięci na zawsze.
Po przeczytaniu Złego Romea musiało nastąpić zaznajomienie się z Złą Julią, by dowiedzieć się jaki będzie finał tej wspaniałej historii.
Ethan na nowo pojawia się w życiu Cassie. Kobieta zatraca się w myślach, czy znów zaufać swojej dawnej miłości. Jaką podejmie decyzję bohaterka? Czy posłucha serca i zacznie na nowo żywić swoje uczucia, czy rozumu, który podpowiada, by najlepiej się wycofać?
Jak już wcześniej wspomniałam w recenzji Złego Romeo, w serii tej nie brakuje ogromu uczuć i emocji, które powodują, że książkę można czytać bez przerwy. Mimo, że powieść podzielona jest na przeszłość i teraźniejszość, czytało się ją bardzo lekko i łaknęło się jej jeszcze więcej.
Relacja Ethana i Cassie nie należała do łatwych. Głownie kierowali się namiętnością i pożądaniem, a uczucia odstawiali na osobny tor. Przez to jedno i drugie czuło się zagubione i nie wiedziało, którą ścieżką powinno podążać.
Książka ukazuje, że pomimo ile ktoś nam wyrządzi krzywdy, nie jesteśmy w stanie ot tak wymazać go z pamięci. Pomimo, że dopatrujemy się samych złych chwil nie da się przeoczyć przeżyć, które jednak wprowadzały radość i szczęście.
Kiedy dana osoba pojawia się na nowo w naszym życiu, nie wiemy jak mamy postępować. Boimy się znowu zaufać, ponieważ dobrze znany jest nam smak gorzkiego rozczarowania. Zaczyna się wahanie, czy posłuchać serca, a może rozumu. Myślę, że jest to całkiem naturalne i chociaż raz każdy z nas przeżył to na własnej skórze.
Powieść L. Rayven podkreśla, że uczucie powinny pielęgnować dwie osoby. Pomimo potknięć, które spotykają na swojej drodze nie powinny się załamywać, tylko brnąć do przodu. Nie warto rezygnować z drugiej osoby przez to, że coś nie wyszło. Należy stanąć z boku i przeanalizować co robi się nie tak, że coś nie idzie po mojej myśli, a na pewno przyniesie to zamierzone efekty.
Polecam przeczytać całą serię, ponieważ pokazuje pod wieloma aspektami, że miłość nie jest łatwym uczuciem.
Pozdrawiam cieplutko!
/Szalony Chomik.


Czarna samica kruka

Czarna samica kruka

Tytuł:Czarna samica kruka- Po tamtej stronie świadomości
Autor:Dariusz Pawłowski
Liczba stron:274
Ocena:8/10

"Sowy, kruki i puchacze,

Niegdyś, panku, sługi twoje.
Któreś ty pomorzył głodem,
Zjemy pokarmy, wypijem napoje.
Hej, sowy, puchacze, kruki,
Szponami, krzywymi dzioby
Szarpajmy jadło na sztuki!
Chociażbyś trzymał już w gębie,
I tam ja szponę zagłębię;
Dostanę aż do wątroby.
Nie znałeś litości, panie!
Hej, sowy, puchacze, kruki,
I my nie znajmy litości:
Szarpajmy jadło na sztuki,
A kiedy jadła nie stanie,
Szarpajmy ciało na sztuki,
Niechaj nagie świecą kości."~Adam Mickiewicz "Dziady"

"Czarna samica kruka- Lot nad krawędzią świadomości" to książka, która na pewno zostanie zapamiętana pośrod wszystkich dzieł literackich z jakimi miałam styczność. Gdy autor zaproponował zapoznanie się z powyższym tytułem, zastanawiałam się, czego mogę się spodziewać.
Pierwsze skojarzenie z krukiem, to zło, wojna, śmierć i niepokój, który pewnie większość z nas odczuwa, gdy w szary, wietrzny dzień widzi nieopodal te czarne ptaszyska. Ich odgłosy przypominają o najgorszych horrorach jakie widzieliśmy i miejscach do których niekoniecznie chcemy wracać.
Zafascynowana tytułem postanowiłam dowiedzieć się więcej. Moja euforia trochę zmalała, gdy okazało się, że jest to kryminał, czyli gatunek, który jako jeden z niewielu (a może i nawet jako jedyny) nie przypadł mi do gustu nawet w najmniejszym stopniu. Postanowiłam jednak przeczytać pierwsze rozdziały, żeby nie skreślać powieści już na wstępie tylko dlatego, że jest również kryminałem. Nie popełniłam błędu, zabierając się za tę pozycję. Z trzeciego rozdziału zrobił się piętnasty i nawet nie wiem kiedy pochłonęłam całość. Co mnie urzekło?
Ciężko zacząć opisywać fabułę czegoś,co jest jedną wielką tajemnicą, której nie można zdradzić, aby nie zepsuć całości.  Co mogę zdradzić? Głównym bohaterem jest policjant Osowski, który bada sprawę brutalnych morderstw. Trop naprowadza go wraz z drużyną na sierociniec prowadzony przez siostry zakonne i księdza. Jak wielki wpływ przeszłość ma na naszą psychikę i teraźniejszość?
Ogromnym plusem powieści jest tocząca się akcja non-stop i to z wielu perspektyw. Dialogi nie brzmią sztucznie,gdy odtwarzam je w głowie, a całość jest owiana tajemnicą, która zmusza do dalszego czytania.
Początkowym minusem, który bardziej bawił niż irytował przez pierwsze strony, to ogromna ilość  epitetów. Później się do nich przyzwyczaiłam i w sumie nadały one charakteru tej mrocznej powieści.
Całość jest brutalna, osadzona w szarej rzeczywistości w której nie ma miejsca na happy end'y. To jest czas na zemstę, ktora przesiąka człowieka do kości i szepta co noc, aby nie zbaczać z kursu...
Moim zdaniem książki, które przekazują wiedzę na jakikolwiek temat, lub skłaniają do refleksji czy do zgłębiania nowych nam tematów są więcej warte niż spisana banalnie historia. Dlatego autor ma ode mnie plus ze względu na umieszczeniu wielu informacji między innymi z dziedziny grafologii, kryminalistyki, psychologii. To było naprawdę wciągające i zachęciło mnie do zbadania własnego pisma.
Pierwszy kryminał/horror o którym mogę napisać,że mi się spodobał. Nie wiem czy przełamie się do tego gatunku, jednak na pewno będę patrzyła przychylniejszym okiem na półki z kryminałami. Polecam/Fokeuek


Byle być sobą do końca...

Byle być sobą do końca...

Tytuł: Spójrz na mnie
Autor: Nicholas Sparks
Z angielskiego przełożyła Maria Gębicka-Frąc
Liczba stron: 512

Wydawnictwo: Albatros
Moja ocena: 7/10

Nie wiem, co naprawdę oznacza normalność. Myślę, że każdy ma własną definicję i jest ona ukształtowana przez kulturę, rodzinę i przyjaciół, przez charakter i doświadczenie, przez wydarzenia i tysiące innych rzeczy. To, co jest normalne dla jednej osoby, nie musi być normalne dla drugiej. Dla niektórych ludzi skakanie ze spadochronem jest szaleństwem. Inni uważają, że nie warto bez tego żyć.


Pewnie każdy z nas na pewnym etapie swojego życia próbował nie wyróżniać się za bardzo z tłumu. Staranie się, by być jak każdy było priorytetem, aby nie stracić akceptacji danej grupy. Tak bardzo chcieliśmy wcielać się w osobę, którą widzieli w nas inni. Zapominaliśmy o tym jakie wartości są dla nas ważne, czym powinniśmy się kierować. Lecz czy to wszystko ma sens? Czy nie warto być sobą? Nie bać się swoich poglądów na dane tematy, mówić otwarcie o swoich odczuciach w jakiejś zaistniałej sytuacji. Życie mamy jedno i to powinno od nas zależeć, jak się ono potoczy. 
Nicholas Sparks to bez wątpienia jeden z kultowych pisarzy, którego dzieła oddały się wspaniałym adaptacjom filmowym znanym na całym świecie. Spójrz na mnie to kolejna książka tego autora, którą postanowiłam przeczytać. 
Maria to młoda kobieta, która pnie się prężnie po szczeblach kariery prawniczej. Prowadzi dogodne życie, które jest poukładane w najdrobniejszych detalach. Nagle świat naszej bohaterki wywraca się do góry nogami, gdy odkrywa, że jest ofiarą stalkingu. W wirze strachu i niepokoju pojawia się mężczyzna o mrocznej przeszłości, dla którego Maria traci głowę. Czy dziewczyna w tym wszystkim wykaże się zdrowym rozsądkiem, a może podpowiedzi płynące prosto z serca przejmą kontrolę nad jej decyzjami ?
Powieść podobała mi się, jednakże nie wprowadziła mnie w poczucie zachwytu, bądź ekscytacji. Po prostu czytałam ją, bo chciałam poznać zakończenie. Akcje trochę się ciągnęły tak, że w pewnych momentach byłam nimi zirytowana, dlatego ocena nie jest aż tak wysoka, jak mogłabym po tej powieści oczekiwać.
Pozytywną cechą tego dzieła była postać Colina- faceta o "mrocznej przeszłości". Bohater ten pokazał, że pomimo wielu potknięć, które występują w życiu, należy brnąć do przodu. Opinię ludzi mieć w głębokim poważaniu i robić swoje, bo jak wcześniej wspomniałam nikt życia za nas nie przeżyje. 
Również bezpośredniość wypowiadania się mężczyzny była niesamowita. Nie ukrywał swojej opinii na dany temat i nie zamierzał kłamać. W całej swej prostocie był prawdziwy, ponieważ nie zależało mu na sympatii innych. Zaciekle dążył do realizacji swoich marzeń. Myślę, że tej determinacji i uporu można pozazdrościć. 
Pomimo tych niewartkich akcji polecam przeczytać tę książkę. Właśnie z powodu tego, że można z niej wynieść to, by nie żyć w ciągłej presji zadowalania innych. 
/Szalony Chomik


Kiedy ktoś pojawi się w naszym życiu, nic już nie będzie takie same.

Kiedy ktoś pojawi się w naszym życiu, nic już nie będzie takie same.

Tytuł: Zły Romeo
Autor: Leisa Rayven
Liczba stron: 435
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Moja ocena: 10/10

- Kocham cię- mruczy, opierając mi głowę na ramieniu. - Tak bardzo cię kocham. Nie zostawiaj mnie. 

Pomimo, że każdy z nas ma wiele wad na pewnym etapie swojego życia spotyka osobę, która widzi w nich same pozytywy. Podnosi naszą wartość, jeśli tego wymaga sytuacja i jest z nami, ponieważ gdzieś w jej sercu znaleźliśmy sobie miejsce. Pragnie, by na naszej twarzy gościł uśmiech, a cierpienie uciekło w diabły, by żadna nasza cząstka nie cierpiała, ponieważ ona to również odczuwa. Czy to miłość, czy przyjaźń? Nieważne, ponieważ w każdej z tej relacji będziemy dla kogoś częścią jego świata, własnego świata.
Spotkanie Cassie i Ethan'a to na pewno nie przypadek, a przeznaczenie, które znalazło punkt kulminacyjny w odegraniu głównych ról w spektaklu Romeo i Julia. To co się dzieje między nimi to nie jest zwykła chemia, bo to chemia w której jest bomba różnorakich emocji takich jak namiętność, bądź pożądanie. Młodzi urywają ze sobą kontakt, ale po kilku latach rozłąki ich drogi ponownie się krzyżują. Czy uda im się powrócić do tego co było, a może postanowią zbudować coś nowego?

W utworze Williama Shakespeare'a była opisana niezwykła więź między bohaterami, więc podobnej relacji nie mogło zabraknąć w książce naszej autorki. "Zły Romeo" jest pełen emocji, które odczujesz całym ciałem" takie słowa o tej powieści wypowiedziała Alice Clayton i z pełną świadomością zgadzam się z tym stwierdzeniem. Pisanie o uczuciach, które odgrywają w życiu każdego człowieka ogromną rolę nie należy do zadań łatwych. Istotne jest to, by oddać całą magię, która łączy dwoje ludzi. Często spotykamy się z płytkim opisem lub przedstawieniem relacji, która wymagałaby ciut obszerniejszej rysy.
Powiem wprost, że czytanie tego dzieła to było cudowne przeżycie. Nie ukrywam, że lubuję się w historiach miłosnych, ponieważ mam do nich słabość. Ta natomiast przeszła wszelkie moje oczekiwania i z każdą przeczytaną stroną zaskakiwała jeszcze bardziej.
Zły Romeo uchyla rąbka tajemnicy, że droga do czyjegoś serca nie zawsze jest prosta. Może być to spowodowane tym, że dana osoba jest uprzedzona, gdyż przeżyła już swoje. Ważne jest to, by nie
naciskać, aby ta osoba na siłę zmieniała swoje nastawienie. Należy jednak powoli pokazywać, że tym razem nie będzie miała powodów do rozczarowania.
Relacja w tej powieści, jak zostało już wcześniej wspomniane chwyta nie tylko za serce, ale również całe ciało. Każdy gest bohaterów wprowadza nas w ekscytację lub melancholię, by chwilę zastanowić się nad ich sensem. Nie brakuje wielu zabawnych momentów.
Myślę, że zapoznanie się z tą lekturą nie będzie zwykłym zabijaniem czasu. Zawiera w sobie wiele istotnych wartości m.in. to, że pożądania nie zaspokaja się tylko przez łóżko. Jest warta przeczytania i mam wielką nadzieję, że jej druga część także taka będzie.
/Szalony Chomik



Bałkański temperament

Bałkański temperament

Tytuł: Ucho, gardło, nóż
Autorka: Vedrana Rudan
Liczba stron: 192
Wydawnictwo: Drzewo Babel
Ocena: 8/10

Monologi, rozmowy prowadzone samemu ze sobą... Komu się to nie zdarzyło? Ponoć rozmowa pozwala wyładować negatywne emocje. Z tych gromadzonych przez lata mogą powstać niezwykłe, ostre niczym nóż, książki.

Tonka, narratorka opowieści, opowiada nam o swoim życiu w nie byle jaki sposób. Nie jest stereotypowa, łamie wszelkie granice. Nie boi poruszać się tematów tabu, jest niezwykle otwarta (czasem aż za bardzo).
W Polsce temat wojny na Bałkanach jest nieznany, pomijany. Wiedza naszych rodaków na ten temat często jest znikoma. Dzięki lekturze tej książki poznaje się nieznane dotąd fakty. Mamy możliwość spojrzenia na ten konflikt oczami osoby, której dotyczył bezpośrednio (Tonka jest Serbko-Chorwatką). Niesamowite doświadczenie, przesączone ogromną ilością emocji.
Nasza narratorka porusza również tematy życia codziennego. Rozśmiesza, zniesmacza, a w pewnym momencie wywołuje ogromny smutek. Monolog jest barwny, ale również wulgarny. Są to - niestety - wulgaryzmy użyte niekoniecznie w dobrych momentach. Mogłoby się wydawać, że jest to minus tej opowieści, jednak jest ogromną zaletą. Przecież słowotok opowiada zwykła osoba, którą kierują emocje. Te wulgaryzmy oddają prawdziwość opowieści.
Cóż mogę dodać dalej? Książka nie jest dla każdego, to na pewno. Jeżeli jest się osobą, która szuka prawdziwych wrażeń w literaturze, emocji (i to nie byle jakich!) w opowieści, to Ucho, gardło, nóż na sto procent jest odpowiednią lekturą.
Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha- rozkwita.

Drzewo czereśni potrzebuje innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce. Tak jak człowiek, gdy kocha- rozkwita.

Tytuł: Czereśnie zawsze muszą być dwie
Autor: Magdalena Witkiewicz
Liczba stron: 488
Wydawnictwo: Wydawnictwo FILIA
Moja ocena: 8/10

Dom to nie tylko mury i szczelne okna. Dom to przede wszystkim ludzie. Śmiech, oddechy, głośne rozmowy i szepty. Tylko noc musi minąć. Za dnia częściej jesteśmy optymistami. I wszystko wydaje się łatwiejsze. 

Egzystujemy na naszej pięknej planecie, bo taki został nam wyznaczony cel. Stawiamy przed sobą priorytety, by wiedzieć czym mamy się kierować w życiu. Wartości te różnią się od siebie, więc stoi przed nami kolejne zadanie. Musimy dokonywać wyboru w wielu sprawach i trzeba doprowadzić do selekcji. Zdarza się tak, że mając dwie opcje, musimy wyrzec się jednej z nich. Niestety nasz żywot jest tak skonstruowany, by podejmować decyzje. Powodzenia bądź niepowodzenia z nimi związane mają budować w nas bagaż doświadczeń, który w przyszłości na pewno się przysłuży i pomoże spojrzeć z wielu perspektyw, gdy będziemy coś planować.
Kiedy umiera pani Stefania, Zosia po staruszce dziedziczy uroczą willę w Rudzie Pabianickiej. Dom ten skrywa wiele tajemnic oraz dramatów poprzednich lokatorów co sprawia, że przyciąga do siebie młodą kobietę coraz bardziej. Przed główną bohaterką stoi nie lada wyzwanie. Czy ma zostać w rodzinnym Gdańsku przy boku przebiegłego Marka, a może wynieść się do malowniczej mieściny i doznać prawdziwej życzliwości ze strony zamieszkujących tamte tereny?
Początki zapoznawania się z powieścią Magdaleny Witkiewicz szły mi opornie. Powodem mogło być to, że podczas jej czytania nagle znajdywałam wiele innych rzeczy, które musiałam zrobić lub to, że pierwsze sto stron ciągnęło się w nieskończoność. Już dochodziło do tego, że chciałam rzucić ją w kąt, by nie marnować czasu. Cieszę się, że tego nie zrobiłam, bo popełniłabym ogromny błąd. Głębsze wniknięcie w opisywaną historię przekonało mnie, że nie mogę ot tak skończyć przygody z jej czytaniem.
Czereśnie muszą być dwie w wielu momentach przypominał mi utwór Szukaj mnie autorstwa Weroniki Wierzchowskiej. Podobieństwo można szukać w głównych bohaterkach obu książek. Zosia jak i Julia zatracając się w sekrety z przeszłości, nieświadomie poszukiwały swojego miejsca na Ziemi, gdzie mogłyby oddać się płynącej rutynie przyziemnych problemów i obowiązków.
Uważam, że każdy z nas chociaż raz borykał się z podobnymi problemami, które zostały opisane w tej świetnej lekturze. Pewnie jak Zosia nie wiedzieliśmy co dalej mamy zrobić, ponieważ decyzja ta miała decydować o naszej przyszłości. Jest to naturalne, że wahamy się zanim podejmiemy jakiekolwiek rozwiązanie. Jednak uważam, że powinno to zależeć tylko od nas samych. Nie możemy się wzorować na czyichś radach, bo skąd wiemy czy ta osoba życzy nam dobrze. Poza tym później jak coś przekroczy nasze oczekiwania spowoduje, że będziemy mieli żal do danego osobnika. Musimy dostosowywać się do tego, że nie zawsze w życiu jest kolorowo i musimy upaść, by później wstać z podniesioną głową.
Polecam przeczytać te dzieło literackie, które przedstawia piękną historię, że nie raz łezka zakręci się w oku.
/Szalony Chomik
To co widzimy na zewnątrz to tylko skorupa, trzeba poszukać głębiej, aby kochać...

To co widzimy na zewnątrz to tylko skorupa, trzeba poszukać głębiej, aby kochać...

Tytuł: Na pierwszy rzut oka
Autor: Grégoire Delacourt
Liczba stron: 187
Ocena: 7/10


"Trzeba stracić odrobinę siebie, aby odnaleźć się w drugiej osobie."

Wielu z nas marzy o tym, aby choć na jeden dzień być kimś innym. Chcielibyśmy posmakować życia w wielkim świecie dla ludzi sławnych, bardzo bogatych, a także nienaturalnie pięknych, których widzimy na ekranach i okładkach. Niejednokrotnie próbujemy zmienić swój wygląd i upodobnić się do kogoś, kim wcale nie jesteśmy. Jak to jednak jest, gdy wygląda się jak Scarlett Johansson, czyli amerykańska gwiazda filmowa?
Arthur Dreyfuss to dwudziestoletni chłopak, który mieszka i pracuje jako mechanik w małej francuskiej wiosce. Prowadzi przeciętne życie w samotności, aż do czasu, gdy do jego drzwi puka Scarlett Johansson, a właściwie dziewczyna bardzo do niej podobna. Kim jednak jest i czego szuka właśnie u niego?

Książka godna polecenia, ponieważ burzy to nam obraz tego jak szczęśliwe byłoby nasze życie, gdybyśmy byli kimś innym. Zdarza nam się notorycznie narzekać na siebie, na ludzi dookoła, na miejsca, które nie są jak na zdjęciach z biur podróży. Cały czas szukamy dziury... Próbujemy zmienić siebie, towarzystwo, a nawet miejsce zamieszkania, zamiast zacząć od zmiany nastawienia do świata i doceniania nawet najmniejszego cudu jakim jest fakt, że żyjemy.
Bohaterka uderzająco podobna do Scarlett jest nieszczęśliwa, a przynajmniej do czasu, gdy zdaje sobie sprawę, że jest tylko cieniem prawdziwej amerykańskiej gwiazdy. Nie ma własnego życia. Jeanine Foucamprez dla wielu ludzi nie istnieje, bo żyją w iluzji, że obok nich żyje prawdziwa Scarlett, a przynajmniej kobieta, która wygląda jak ona, więc zdjęcia, randki czy seks, to prawdziwa nagroda dla zwykłych szarych ludzi. Mają oni trofeum w postaci wspomnień, że tak piękna dziewczyna zwróciła na nich uwagę. Co z tego, że nie jest Scarlett i ma na imię kompletnie inaczej? Przecież nikogo to nie obchodzi. Najważniejsze było opakowanie, czyli to ciało, ta twarz. Tak bardzo
należące do Jeanine i jednocześnie kompletnie obce. 


Największym pragnieniem kobiety było znalezienie kogoś, kto pokocha go za bycie Jeanine. Chciałaby wryć się w serce kogoś, kto zapamięta ją na zawsze. Kogoś, kto powie,że kochał cudowną kobietę Jeanine Foucamprez, a nie, że kochał kogoś, kto wyglądał jak Scarlett Johansson. Pragnęła być utożsamiana tylko ze sobą.
Oczywiście to tylko moje przemyślenia, które przewiercały mi głowę przez czas czytania i musiałam się ich pozbyć. W gruncie rzeczy jest to bardzo smutna historia, smutnej kobiety do której Was najserdeczniej zapraszam. 

Jedynym minusem książki to brak rozdzielenia dialogów, które czytamy w jednym ciągu i czasami nie wiemy do kogo należały. 
Nie mogę oczywiście pominąć problemu autora z wydaniem tej książki, gdyż użył wizerunku Scarlett Johansson bez pozwolenia i nasza gwiazda żądała wysokiego odszkodowania. Oczywiście autor wybronił się i dał gwieździe bardzo niewielki kawałek z tego co żądała. I nie chcę rozwijać się bardziej na ten temat niż po prostu stwierdzić, że aktorka nie przeczytała tej historii w całości, ale myślę, że powinien być to dla niej zaszczyt. Przedstawianie jej jako jednej z najpiękniejszych kobiet i użyć jej wyglądu dla dziewczyny jest pewnym rodzajem pomnika, który ostanie się na długi czas./Fokeuek
Perełka wśród książek o wampirach, a może przewidywalny kicz?

Perełka wśród książek o wampirach, a może przewidywalny kicz?

Tytuł: Zmierzch
Autor: Stephenie Meyer
Liczba stron: 416
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ocena: 6,5/10 

Śmierć jest łatwa, prosta, życie jest trudniejsze.


Przez lata w których Zmierzch stawał się coraz bardziej popularny, nigdy jakoś nie naszła mnie myśl, żeby go przeczytać (a tym bardziej obejrzeć film). Nie miałam żadnego konkretnego powodu, aby go unikać. Biorąc pod uwagę, że ludzie oglądający popularniejsze serie dzieliły się na grupy byłam w tej, gdzie czekało się na list z Hogwartu. Ostatnio jednak postanowiłam dać szansę tej pozycji autorstwa Stephanie Meyer i tak oto po kilku dniach przybywam.

Nie ma raczej osoby, która nie zna choćby ogólnikowo historii Belli Swan i Edwarda Cullena, nawet jeśli nie miał żadnego kontaktu z tą serią. Jednak krótkie przypomnienie nie zaszkodzi.
Isabella przeprowadza się do ojca w Forks. Deszczowe i dość ponure miejsce nie napawa dziewczyny optymizmem. Wszystko się zmienia, gdy poznaje niesamowite rodzeństwo Cullen, a szczególnie jednego chłopaka, który budzi w niej mieszane uczucia. Niedługo odkryje, że tajemnica jaką skrywają może okazać się bardzo niebezpieczna.

Nie jest to literatura wysokich lotów. Całość jest przewidywalna. Love story, które leci stałym schematem jakim jest: główna bohaterka, która jest wyjątkowa i inna niż reszta podobnych jej ludzi, nieziemsko przystojny chłopak, który zakochuje się w naszej postaci, jedna próbuje wzbraniać się przed
tym uczuciem, druga postać kobieca lub męska, która wprowadza do książki trójkąt miłosny i happy end. Znane? A może wręcz coś, czego wszyscy się spodziewają?

Drugim minusem opowieści poza banalną fabułą jest poważne nadszarpnięcie wizerunku wampira.
Rok wydania Zmierzchu to rok 2005, więc historii o podobnej tematyce nie było wiele, a jeśli już to nasi krwiopijcy byli odpychający, okrutni, źli i budzili postrach. Nie znam historii kształtowania wizerunku naszych postaci, jednak bodajże lata 90' XX wieku były takim przełomem, gdzie wampirowi został zmieniony wizerunek i zamiast budzić lęk, budzi respekt i jest obiektem westchnień wielu kobiet. Nie raz i nie dwa można było przeczytać opowieści o krwiopijcach, którzy byli uznawani za kogoś z arystokracji, czyli jak widać obraz wampira zmieniał się przez lata. Jednocześnie odebrał nam w pewien sposób możliwość tworzenia historii mrożących krew w żyłach, a każda postać krwiożercy łączona jest już z love story.

Podsumowując: jeśli zależy Wam na relaksie i czymś, co nie wymaga od Waszego mózgu cięższej pracy, niż zazwyczaj, to książka idealna na taki wieczór. Na pewno jestem bardziej chętna na obejrzenie filmu i przeczytanie kolejnych części.
/Fokeuek
Jak nazwa nie idzie w parze z definicją, czyli droga do Ukojenia

Jak nazwa nie idzie w parze z definicją, czyli droga do Ukojenia

Tytuł:Droga do Ukojenia
Autor:Katarzyna Łochowska
Liczba stron:255
Ocena:7/10

"–     Bo ja... – zająknął się Jędrek. – żem chciał o rękę panienki prosić – wydusił z siebie, mnąc w dłoniach swój brązowy krawat.
[...]
     A to taki prezent przedślubny i jeszcze mom cztery świnie.
[...]   To tera jo – powiedział odważniej Staszek. – Jo tyż chcioł to samo, co i tyn. – Wskazał na Jędrka i podobnie jak on, również wręczył mi koszyk. "

Po książkę sięgnęłam całkiem przypadkiem. Tytuł i okładka utwierdzały mnie w przekonaniu, że będzie to historia z głębszymi przemyśleniami.
Dla wielu ludzi rozstanie jest ciężkim przeżyciem, a zwłaszcza zerwanie głębszych relacji jak np. utrata przyjaciela lub rozwód. Czasem pozorne uczucie okazać się może ucieczką od samotności lub po prostu przyzwyczajeniem, dlatego też po czasie człowiek jest silniejszy. Takie sytuacje dzieją się tysiącom ludzi na całym świecie. Jak jednak było z naszą bohaterką?
Po utracie męża i mieszkania niemająca dokąd się udać kobieta, wraca do swojego domu rodzinnego we wsi Ukojenie. Początkowo lekko zmieszana całą sytuacją zaczyna budować swoje życie od nowa.

Spodziewałam się po historii Kaśki czegoś zupełnie innego. Może dość słabej kobiety, która cały czas będzie próbowała ogarnąć życiowy galimatias? Tymczasem bohaterka bardzo energicznie przewróciła wieś do góry nogami, poznała masę ciekawych ludzi i przeżyła niesamowite i jednocześnie dość realistyczne przygody, które w takich małych miejscach się zdarzają.

Wiele razy śmiałam się do rozpuku przez los, który podkładał nogi postaciom, a zaraz potem pomagał im wstać i tak na okrągło. Bardzo ciężko mnie rozśmieszyć za pomocą książek. Zwykle wypada wszystko nienaturalnie, a komizm jest przesadzony. W Ukojeniu mogłam poczuć swojskość i przeczytać o tych wszystkich historiach, które są opowiadane na spotkaniach rodzinnych. Może dlatego, że dzięki temu skąd pochodzę, bardziej rozumiem mentalność ludzi z wiosek?

Obrazy prawdziwych osób wprowadzają pewnego rodzaju nostalgię do utworu. Czytamy o życiu ludzi, którzy żyją ze sobą od zawsze i znają siebie nawzajem, są otwarci, cieszą się z drobnych rzeczy, nie przejmują się tym, jak wyglądają i nawet mimo że czasem robią absurdalne rzeczy, które doprowadzają do jeszcze dziwniejszych sytuacji, to z większym zaangażowaniem walczą o własne szczęście.

W historii nie zabraknie wątków miłosnych, a także zakręconych przyjaciółek. Nie jest to może książka o wewnętrznym ukojeniu, ale wydarzenia dziejące się w wiosce pokazują, że los lubi płatać figle i jeszcze każdego w życiu coś czeka, nawet jeśli uważa inaczej.
Kontynuacją książki jest Droga do przebaczenia z którą mam nadzieję, będę miała okazję się zapoznać, ufając, że nie straci tej energii z obecnej części.
/Fokeuek

"Złodziej stulecia" Gaja Kołodziej

"Złodziej stulecia" Gaja Kołodziej

Tytuł: Złodziej stulecia
Autor: Gaja Kołodziej
Ilość stron: 320
Moja ocena: 8/10

Na poddaszu ściągnęłam z siebie kurtkę i z wahaniem podeszłam do lustra. Wyrobiłam już w sobie nawyk, aby go unikać, bo nigdy nie potrafiło poprawić mi humoru, ale tym razem zacisnęłam pięści i zebrałam się na odwagę, aby naprawdę zobaczyć w nim swoje odbicie. 

Kiedy trzymałam tę książkę w rękach, miałam co do niej mieszane uczucia. Po przeczytaniu tytułu myślałam, że okaże się marnym kryminałem, który będzie kręcił się w kółko jakichś długich i niekończących się zagadek.
Zanim zaczęłam zapoznawać się z treścią pozwoliłam sobie co nieco dowiedzieć się o autorce. Tak to może by mnie nie zainteresowało, ale imię pisarki wzbudziło moją ciekawość. Dowiedziałam się, że Gaja Kołodziej z wykształcenia jest psychologiem i rezultaty swoje pracy zdobywa na uczelniach zagranicznych. Przyznam, że jest to bardzo imponujące i pokazuje, że świat stoi dla nas otworem. "Złodziej stulecia" jest ósmym tworem naszej autorki i został wydany w listopadzie tegoż jeszcze roku.
Wiki to studentka robotyki, która swoją pasję może trochę wykorzystywać pracując u wujka w warsztacie samochodowym. Lubi uprawiać jogging oraz zapoznawać się z tajnikami walk takich jak taekwondo i krav maga. W sumie prowadzi zwykłe życie, jednakże wszystko ulegnie zmianie, kiedy zostaje zwerbowana jako praktykantka słynnego złodzieja. Jak mocno ta zmiana wpłynie na życie bohaterki?
Książka bardzo mi się spodobała z wielu względów. Mimo, że jej akcja działa się w Polsce, dała wiele razy odczuć jakby była wycięta z jakiegoś dobrego amerykańskiego filmu sensacyjnego. Powodował to głównie opis sytuacji, otoczenia, krajobrazów.
Miała wiele zabawnych momentów i  śmiało mogę powiedzieć, że nie pamiętam przy jakiej książce się tak często śmiałam.
Warto również wspomnieć, że historia, która została przedstawiona również chwytała za serce. Można było wiele razy porównywać jak byśmy się zachowywali w skórze bohaterki. Czy postępowalibyśmy tak jak ona?
Fabuła nie toczyła się według określonego schematu i wartko przechodziła z jednego wątku w drugi. Spowodowało to, że nie czuło się utraty poczucia czasu.
Zachęcam serdecznie do zapoznania się z tą lekturą, ponieważ potrafi otworzyć oczy na pewne aspekty. Pozwolę zdradzić, że główną rolę odgrywa tu szukanie "własnego ja", co powoduje rozwój dalszych wydarzeń.
Uważam, że warto doceniać samego siebie i być pewnym tego, ile jesteśmy warci. Nie zawsze natrafiamy na ludzi, którzy nas będą w tym wspierać. Bardzo często spotykamy tych, którzy chcą to w nas zburzyć.
/Szalony Chomik
Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger