"Hera moja miłość" Anna Onichimowska

"Hera moja miłość" Anna Onichimowska

Tytuł: "Hera moja miłość"
Autor: Anna Onichimowska 
Ilość stron: 159
Moja ocena: 6/10

Niektóre uparciuchy, nie zważając na wszystko, decydują się pomóc tej nieznajomej osobie wydostać się na powierzchnię, są to zwykle ludzie opętani miłością i nadzieją. 

Narkotyki to jedne z najbardziej uzależniających substancji. Ciekawi mnie to, jak ludzie zaczynają wpadać w swoje nałogi. Co jest tego powodem, z czym muszą się borykać? Dlatego postanowiłam przeczytać tę książkę. Kiedyś miałam okazję zapoznać się z utworem My, dzieci z dworca ZOO, który bardzo mnie poruszył i zmusił do refleksji. Chciałam zobaczyć, czy ta książka będzie równie dobra jak biografia Christiane Vera Felscherinow.
Jacek to młody chłopak, który nie powinien narzekać na swoje życie. Rodzice, których większość czasu nie ma w domu, dają mu luz i pieniądze. Jak długo potrwa taka sielanka? Czy bohaterowie przejrzą na oczy po tragedii, która ich spotka?

Historia przedstawiona w tak krótki sposób była świetna. Kiedy się zapoznawało z treścią, czuło się jakby to działo się tuż obok. Jednakże, wielkim jej minusem jest to, że często nie wiadomo, kto jest narratorem. Powoduje to mętlik w głowie, przez co czytanie przedłuża się.
Myślę jednak, że warto sięgnąć po tę pozycję i zobaczyć, jakich relacji należy unikać. Jak należałoby postępować, kiedy zauważymy, że ktoś ma problemy. Pokazuje, że rozmowa jest potrzebna i nie należy trzymać się od tego z daleka. Czasem może być trudno wypowiedzieć jakieś słowa, lecz nie powinno się ich ukrywać. Może zapobiec to wielu nieszczęściom, które los ma przygotowane w zanadrzu.
Co uważam o braniu narkotyków? Z jednej strony każdy jest odpowiedzialny za swoje czyny. Podąża według tego, co mu się podoba, co uważa za słuszne. Tylko jak wiadomo jesteśmy istotami, które nie są nieomylne. Możemy zabłądzić, pogubić się, gdyż problemy codzienności sprawią, że będziemy potrzebować jakiegoś odstresowania. Niestety bywa tak, że takim ukojeniem są właśnie środki odurzające, bądź alkohol. Owszem, taka osoba sama wpada w nałóg, oczywiście mówiąc, że nie ma problemu. Myślę, że wtedy należy pomóc takiemu człowiekowi. Oskarżanie nic nie da, ale silna wola i chęć bycia oparciem może zdziałać cuda. Warto wierzyć i myśleć z optymizmem o tym, co będzie dalej.
Pozdrawiam cieplutko.
/Szalony Chomik.


Chłopcy z Placu Broni ~ Ferenc Molnár

Chłopcy z Placu Broni ~ Ferenc Molnár

Tytuł: Chłopcy z Placu Broni
Autor: Ferenc Molnár
Liczba stron: 200


Tak zwykle jednak bywa z tymi, którzy nadużyli zaufania. Kontroluje się ich potem nawet wtedy, gdy mówią prawdę.

W szkole podstawowej nie miałam okazji przerobić jej jako lektury, jednak posiadam jeden egzemplarz w prywatnej biblioteczce. Książka stała na półce długi czas i wołała o uwagę. Niedawno doczekała się uwagi i mam nadzieję, że Was też zachęci do sięgnięcia po nią.
Chłopcy z Placu Broni to dzieło węgierskiego autora z 1906 roku. W Polsce ukazało się tłumaczenie Janiny Mortjkowicz w 1913 roku. Czytam nowszą wersję i bardziej wiarygodne tłumaczenie Tadeusza Olszańskiego. Oryginalny tytuł brzmiał: A Pál utcai fiúk (Chłopcy z ulicy Pawła)

Bohaterami powieści są chłopcy mający własną paczkę, która niczym w prawdziwym wojsku ma stopnie, zadania, zasady, a nawet flagę. Ich małym miejscem na świecie jest Plac Broni. Wrogie ugrupowanie Czerwonych Koszul chce jednak odebrać im małą Ojczyznę. Przywódca Boka wie, że wraz z resztą chłopców, będą musieli stanąć do walki.
Czymże jest przyjaźń, honor i ojczyzna? Czym jest wierność, męstwo i odwaga? Czym jest prawdziwy patriotyzm?

Niepozorna historia o dzieciach, które walczą o miejsce do zabawy i traktują je jak swoje "państwo".
Pomimo tak młodego wieku, gotowi są cierpieć za Ojczyznę, płakać, a także walczyć. Miłość chłopców do tego miejsca porusza do szpiku kości.
Wierność względem przyjaciół i swojego "kraju", a także bezpieczeństwa obu wymaga wiele męstwa. Chłopcy zdawali sobie z tego sprawę, ale nie poddawali się i walczyli o wszystko do końca. Mam wrażenie, że bohaterowie poważniej traktowali swój skrawek ziemi, niż niektórzy dzisiaj swoje państwo, a wręcz jestem o tym przekonana.
Rozmaite postacie, a każda inna. W pewien sposób przedstawiają każdego z nas. Czasami tchórzymy, nie jesteśmy lojalni, wątpimy, a czasem pełni determinacji chcemy walczyć o swoje, kochać i żyć, a jedyne co może nas pokonać i zdusić chęć do walki, to śmierć.
Nie wczułam się w bohaterów, jednak poczułam ich ogromną potęgę wyobraźni. Choć bańka iluzji czasami pęka, to nikt nie odbierze nam tego, co mamy w sercu. I myślę, że jest to piękne przesłanie w prostej formie.

Lepszą rzeczą jest umrzeć, niż patrzeć jak tracimy coś, co tak kochamy?

Słyszałam kiedyś, że patrioci są romantykami, którzy walczą o idee i kochają to, co dostali rodząc się w danym miejscu. Nieważne gdzie by się urodzili i nieważne jak źle by tam było. Największą odwagą jest walka mimo beznadziei, a więc bądźmy tacy. Bądźmy romantykami, którzy walczą i kochają.
/Fokeuek

         

Metro 2033 - Dmitry Glukhovsky

Metro 2033 - Dmitry Glukhovsky

Tytuł: Metro 2033
Autor: Dmitry Glukhovsky
Liczba stron: 592
Ocena: 8/10

Znasz przypowieść o żabie w śmietanie? Jak dwie żaby wpadły do dzbanka ze śmietaną? Jedna, myśląc racjonalnie, szybko zrozumiała, że opór jest bezcelowy i że losu nie da się oszukać. A może jest jakieś życie pozagrobowe, więc po co się niepotrzebnie wysilać i na próżno pocieszać płonnymi nadziejami? Złożyła łapki i poszła na dno. A druga była na pewno durna albo niewierząca. I zaczęła się szamotać. Wydawałoby się: po co się szarpać, jeśli wszystko przesądzone. Szamotała się i szamotała... Aż ubiła śmietanę na masło. I wylazła ze dzbanka. Uczcijmy pamięć jej towarzyszki, przedwcześnie poległej w imię postępu filozofii i racjonalnego myślenia.


~ Myśliwy (Hunter)


W końcu czas sięgnąć po klasyki literatury postapokaliptycznej!
Metro 2033 zostało wydane w 2005 roku, w Rosji. W Polsce pojawiło się pięć lat później. Fani serii są obecni na całym świecie, co możemy zobaczyć dzięki projektowi autora (Uniwersum Metro 2033).

Akcja książki rozgrywa się w moskiewskim metrze. Ziemia została zniszczona przez wojnę nuklearną, więc ludzie, aby przetrwać, przenieśli się pod nią. Stworzyli swego rodzaju społeczność. Każda ze stacji należy do - tak zwanych - frakcji. Henza, Linia Czerwona, Stowarzyszenie WOGN, Imperium Sewastopolskie i wiele innych. W metrze jest również sporo niebezpieczeństw. Mutanci, niewytłumaczalne zjawiska, pierwotność ludzkiej natury... W skrócie - takie państewko, miejscami obsiane komunizmem, demokracją, anarchizmem, faszyzmem. Jest z czego wybierać.
W tej części trylogii poznajemy historię Artema, młodego chłopaka, od którego zależy ocalenie WOGN-u, ale być może i całej ludzkości w metrze.



Metro 2033 to bardzo lekka pozycja literatury post-apo. (Jeżeli cokolwiek z tego gatunku można nazywać "lekkim".) Nie jest typową wysuszoną, walczącą o ostatnie krople wody opowieścią. Ma jednak specyficzny klimat, który celuje w całkiem inny rodzaj doznań. Ciężkie, niepokojące. Za każdym razem, gdy przewracałam kolejną stronę, czułam, jakbym naprawdę przemierzała korytarze metra. Ciemne, pachnące stęchlizną. Wywoływało to ciarki na plecach.
Postacie są zróżnicowane. Mimo tego, że każdego z mieszkańców podziemia łączy prawie wszystko (styl życia, sposób zarabiania pieniędzy, itp.), to każdy jest inny. Postrzeganie rzeczywistości po apokalipsie zostało przedstawione z każdej perspektywy. Od najbardziej pesymistycznych do granic optymizmu. W pewnym sensie możemy potraktować Metro jako zbiór filozoficznych przemyśleń na temat końca świata. Czy nasz gatunek jest tylko jednym ze schodków ewolucji? Czy aby na pewno jesteśmy na końcu łańcucha pokarmowego? A może to nowy początek?
Wątek Czarnych jeszcze bardziej pogłębia ten wątek. Opisy koszmarów, jakie miewają mieszkańcu WOGN-u mrozi krew w żyłach i w pewnym sensie skłania do jeszcze większych refleksji.
Opisy.. No właśnie. Glukhovsky (czy Głuchowski, jak kto woli) nie szczędził opisów. Nie zrobił jednak z Metra "encyklopedii przyrody". W czytanie angażowane są wszystkie zmysły, nie można się nudzić.
Zakończenie doprowadziło mnie do wzruszenia. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy... To trzeba przeżyć, przeczytać! Polecam cieplutko każdemu fanowi post-apo, jak i również początkującym. Warto zejść te siedemdziesiąt metrów pod ziemię.
/Szczur
Królowa zbrodni - Andrew Wison

Królowa zbrodni - Andrew Wison

Tytuł: Królowa zbrodni
Autor: Andrew Wilson
Liczba stron: 301
Ocena: 6/10

Odłamki przynoszą szczęście, ale tylko archeologom.



Moja pierwsza próba przełamania się do czytania kryminałów zakończyła się średnio. W miarę spodobała mi się Królowa zbrodni aczkolwiek nie było to ani wielkie wow. Nadal nie mam zamiaru zacząć czytać tego gatunku bez potrzeby.
Agatha Christie zaginęła na dziesięć dni. Do dziś nie wiadomo co działo się z nią przez ten czas. Nawet w swojej autobiografii zupełnie pominęła ten fragment. W ciągu kilkudziesięciu lat pojawiło się wiele teorii. Andrew Wilson łączy prawdziwe fakty z wyobraźnią i tworzy niesamowitą historię w którą uwikłana jest nasza pisarka.

Kobieta, która traci rodzica, a także w pewnym stopniu męża, może być zdolna do ryzykownych czynów. Ogarnięta jest cierpieniem i brakiem siły, ale wie, że ma dla kogo walczyć. Ten spokój próbuje zburzyć szalony lekarz, który, aby dopiąć swego, jest w stanie posunąć się bardzo daleko. Jak odnajdzie się w sytuacji Agatha?
Przedstawione z perspektywy kilku osób działania, które miały miejsce przez te kilkanaście dni było ciekawsze, niż obserwowanie cały czas jednej postaci. Dodawało nam to wiele informacji, co działo się w danym czasie. Na końcu wszystkie elementy łączą się w jeną spójną całość.
Braku realizmu i sztuczności relacji nie odczułam, przez co książka była bardziej wiarygodna. Czytało się ją lekko. Nie mogłam wczuć się w bohaterkę, co jakoś nie związało mnie z nią.
Książka szczędziła opisów. Jednakże potrafiłam wyobrazić sobie te stroje, w jakie były ubrane postacie, wygląd pomieszczeń oraz miejsc, jak i również zachowania i emocje postaci. Właśnie wtedy nachodziła mnie myśl, że czas znaleźć powieści, których akcja dzieje się dawno temu.
Jeśli chodzi o wątki poboczne, to mimo że były one ciekawe, to jednak mam mieszane uczucia, co do nich. Z jednej strony nie ma takiego słodzenia i sztucznych happy end'ów, a z drugiej strony kobiety uwielbiają dobre zakończenia. Ubolewam nad niespełnioną miłością i nad tym, jak bardzo można kogoś skrzywdzić.
Nigdy nie czytałam żadnego dzieła Agathy Christie. Nie wiem czy brało się to z faktu zachwalania książek, co mnie odpycha w pewien sposób, czy może po prostu na fakt, że są to kryminały. Obowiązkowa lektura jest to na pewno dla fanów twórczości tej kobiety. Zachęcam do zapoznania.
Książka uzyskała prawa do ekranizacji

"Calder. Narodziny odwagi" - Mia Sheridan

"Calder. Narodziny odwagi" - Mia Sheridan

Tytuł: Calder. Narodziny odwagi
Autor: Mia Sheridan
Liczba stron: 369
Seria: Sign of Love (tom pierwszy)


"Piękna jak kwiat. Silna jak chwast."

Dostałam tę książkę na urodziny w zeszłym roku. Zapewne wielu z Was ma tak, że dostając książkę - której wcale się nie pragnęło - odstawia ją na półkę. Stoi tam do momentu, w którym apogeum znudzenia nie osiąga szczytu. Wtedy nagle wpada w nasze ręce. Nie jestem w tej kwestii wyjątkiem. Czytając Narodziny odwagi już po pierwszych stronach wprost nie mogłam się oderwać.
Miejsce w jakim żyje nasz bohater jest odłączone od reszty cywilizacji. Ludzie przebywają tam albo od urodzenia, albo przybywają z zewnątrz, aby móc zacząć żyć od nowa oddając się modlitwie ku bogom. Bez technologii i innych przedmiotów codziennego użytku. Nad całą społecznością czuwa Hector. Jednym z członków społeczności jest Calder, który zakochuje się w przyszłej żonie naszego guru.

Na początku myślałam, że może autorka przeniosła nas do epoki, gdzie faktycznie się tak żyło. Jednak, kiedy padło słowo "Coca-Cola", zdałam sobie sprawę, że to czasy teraźniejsze, a ludzie żyją w izolacji. Po zachowaniach mieszkańców i tego "przywódcy", pierwsze co wpadło mi na myśl, to sekta. Społeczność, która ma przeprane mózgi, nie zdaje sobie sprawy dokąd to wszystko zmierza.
Mamy oczywiście naszego bohatera, który zaczyna się wyłamywać i myśleć samodzielnie. Zaczyna łamać reguły, a największą z nich jest zakazana miłość do młodej dziewczyny, która obiecana jest przywódcy.
Mogłabym powiedzieć, że książka jest oryginalna, ale akcji umieszczonej w sektach było wiele. Różnicą pomiędzy innymi jest to, że ludzie nie są za bardzo świadomi tego, co dzieje się na zewnątrz, a przynajmniej ich większa część.
Wątek miłosny dość przewidywalny, aczkolwiek ciekawie opisany. Kilka razy zdarzyło mi się parsknąć śmiechem ze względu na dobór słów, które nie wiem czy miały takie znaczenie w oryginale, czy może po prostu tłumacze chcieli urozmaicić język. Było to w pewnym sensie zabawne, ale z drugiej strony trochę psuło wczuwanie się w sytuację.

Główne postacie polubiłam, jednak się z nimi nie utożsamiałam. Poboczne osoby i ich zachowana były irytujące. Przez taka różnorodność, która brała się z poziomu przepranego mózgu, cały czas następował zwrot akcji. Bardzo często nie wiedziałam jak zakończy coś się zakończy, a to sprawiło, że z większym zaciekawieniem śledziłam wątki poboczne.
Okładka nasuwała mi myśl,  że jest to jakiś słaby harleqin, ale nie ma tu tylko miłostek.
Przynależność do sekt jest częstym problemem ludzi, którzy do nich trafiają, a często i gęsto bezwiednie.
Do tego można odszukać odwagi. Odwagi do życia według własnych zasad, chęci poznawania wszystkiego, możliwość wyrażania swych uczuć i bezpieczeństwa. To wszystko czego człowiek chce, a tu tego brakowało. Niektórzy chcieli o to zawalczyć, bo wiedzieli, że człowiek jest stworzony do szczęścia.
Jest druga część i nie mogę się jej doczekać. Mam nadzieję, że okaże się równie dobra jak pierwsza.
Tymczasem zapraszam do zapoznania się z tą pozycją. Chętnie dowiem się co Was napędza do działania tak, a nie inaczej. Co daje Wam odwagę? :)/Fokeuek

"Niebo istnieje naprawdę" Todd Burpo oraz Lynn Vincent

"Niebo istnieje naprawdę" Todd Burpo oraz Lynn Vincent

Tytuł: Niebo istnieje naprawdę
Autor: Todd Burpo oraz Lynn Vincent
Ilość stron: 189
Moja ocena: 8/10 

- Colton, pamiętasz szpital?- zapytała Sonja
- Tak, pamiętam. To tam śpiewały mi anioły. 


Zanim dowiedziałam się o książce obejrzałam film, który został pokazany mi na lekcji religii. Spodobała mi się jego fabuła, tym bardziej, że był on oparty na faktach. Wiadomo jak to bywa z adaptacjami powieści na ekranie. Czasami coś może być przerysowane, przekoloryzowane. Dlatego postanowiłam zapoznać się z oryginalną wersją Niebo istnieje naprawdę.
Państwo Burpo to prosta chrześcijańska rodzina. Mimo że życie płatało im "figle", potrafili czerpać z niego jak najwięcej. Wszystko znowu wywraca się do góry nogami, gdy niespełna czteroletni Colton - syn Sonji i Todd'a - wyjawia, że podczas operacji wyszedł ze swojego ciała i znalazł się w... NIEBIE. Przed rodzicami stoi nie lada wyzwanie, by dowiedzieć się jak najwięcej szczegółów z tej "przygody" i dowieść czy przypadkiem nie jest to wytwór dziecięcej wyobraźni.
Jak już pisałam książka jest na podstawie prawdziwych wydarzeń. Autorem jest ojciec chłopca, który pragnął spisać niezwykłą historię swego małego synka. Zrealizował ten cel przy pomocy znanej autorki bestsellerów Lynn Vincent, która już kilkakrotnie miała okazję współpracować nad pisaniem powieści.
Utwór wywarł na mnie pozytywne wrażenie. Nie nudziłam się przy jego czytaniu. Mimo tego, że nie jest to obszerna lektura, było zawarte w niej wiele informacji, co wpływało na szybkie pochłanianie stron. Uczucia towarzyszące w tamtych wydarzeniach były pięknie odzwierciedlone. Pozwalało to na wczucie się w rolę bohaterów.
Polecam tą książkę osobom, które mają problem z wiarą. Tu nawet nie chodzi o wiarę w Boga, ale nawet w wiarę  w drugiego człowieka. Czasem wydaję się nam, że gdy ktoś nie jest w dojrzałym wieku, to nie ma nic istotnego do powiedzenia. Uważam, że bez względu na wiek należy słuchać innych, gdyż pokazuje to jakimi ideami się kieruje i jakie ma stanowisko na dany temat. Często osobom starszym wydaje się, że nie należy słuchać tego co mówią dzieci, ponieważ "Co oni mogą wiedzieć?". Są to głupie stereotypy, które chyba powoli się żegnają. Nie zapominajmy, że maluchy, które potrafią już mówić, są bardziej szczere od niejednego "seniora". Może nie zawsze w pozytywnym znaczeniu, ale ich niewinność wynagradza wszystko. One nie muszą się zastanawiać nad doborem słów, by coś przekazać  i żeby wszystko brzmiało jak należy.
Jest to świetna książka, która łamie słynne powiedzenie "dzieci i ryby głosu nie mają"
/Szalony Chomik
Winni. Holokaust i fałszowanie historii. - Dariusz Walusiak

Winni. Holokaust i fałszowanie historii. - Dariusz Walusiak

Tytuł: Winni. Holokaust i fałszowanie historii.
Autor: Dariusz Walusiak
Liczba stron: 448
Ocena: 8,5/10

Holocaust/Holokaust (gr. holokaustos - "całopalenie, ofiara całopalna") - ludobójstwo około 6 milionów europejskich Żydów oraz innych prześladowanych grup, dokonane w czasie II wojny światowej przez III Rzeszę i wspierane w różnych stopniu przez uzależnione od niej państwa sojusznicze.
Równocześnie z Zagładą Żydów, Niemcy dokonywali też ludobójstwa Romów oraz masowych mordów na etnicznych Polakach i radzieckich jeńcach wojennych. Morderstw i prześladowań dokonywano też na niepełnosprawnych fizycznie i intelektualnie, homoseksualistach, duchownych katolikach, protestanckich, Świadkach Jehowy, działaczach lewicy, komunistach oraz na członach wolnomularstwa. Łącznie w wyniku nazistowskich ludobójstw śmierć poniosło około 11 milionów osób.
~ Wikipedia


Pomimo tego, iż wydarzenia II wojny miały miejsce 72 lata temu wiele tajemnic nie zostało jeszcze odkrytych. Istnieje wiele wersji jednej historii. Jednak biorąc do ręki Winnych możemy być pewni rzeczowych i logicznych wyjaśnień.

Wielu z nas patrzy na historię tylko w białych i czarnych kolorach. Niestety, ale "to, co było" maluje się w odcieniach szarości. Ta książka udowadnia to w idealny sposób.
Ostatnio zbyt wielu ludzi skupia się na tej czarnej sferze. Naszemu narodowi zarzuca się, iż szliśmy ramię w ramię z nazistami. "Polskie obozy koncentracyjne" i tym podobne. Walusiak przy pomocy porządnej bibliografii obala te wszystkie pomówienia (bardzo mocno szanuję książki historyczne mające odpowiednie źródła). Pokazuje, jakie konsekwencje groziły Polakom za pomoc Żydom. Jednak nasi niezłomni rodacy nie czuli strachu, okazywali serce. Ciekawostką jest to, że najwięcej Sprawiedliwych wśród Narodów Świata stanowią Polacy. Autor porusza również inną tematykę związaną z fałszowaniem historii, jak na przykład AK-owców mających być antysemitami.
Autor zapoznaje nas również z genezą dojścia do władzy Adolfa Hitlera. Naprawdę, nie spodziewałam się, że był to tak skomplikowany proces.

Podsumowując. Książka jest warta przeczytania. Rzeczowa bibliografia, logiczne wyjaśnienia. Idealna pozycja, aby spojrzeć na historię z innej strony. Jestem zadowolona z lektury. Jedynym minusem jest swego rodzaju zbyt duży napływ informacji. Ilość stron zdecydowanie powinna zostac powiększona.

/Szczur
"Popiół i czerwień" Pyun Hye-Young

"Popiół i czerwień" Pyun Hye-Young

Tytuł: Popiół i czerwień
Autor: Pyun Hye-Young
Ilość stron: 207
Ocena: 8/10


Jeśli wygadasz sekret, to on wróci i trzeba będzie ponieść tego konsekwencje.

Jako osoba interesująca się kulturą azjatycką bardzo chętnie wzięłam do ręki egzemplarz książki koreańskiej autorki. Jest to chyba pierwszy raz, gdy spotykam prozę pisarza z Dalekiego Wschodu. Pozytywnie nastawiona ze względu odznaczeń literackich i wielu pochlebnych opinii, zaczęłam czytać.

Głównym bohaterem jest mężczyzna. Zostaje wyznaczony do wyjazdu i przeszkolenia w obcym kraju. Bez znajomości języka i innych ludzi wyrusza ku - jak mu się wydaje - wielkiej przygodzie.
Zostaje przetransportowany nie wiadomo gdzie, samotny.
Na początku gubiłam się w historii. Nie byłam pewna miejsca, ani nie miałam żadnych odczuć wobec głównego bohatera, który był nijaki i nie dawał czegoś osobistego, co mają inne książki, przez co możemy wczuć się "w niego", kibicować mu, czy zwyczajnie go nie lubić.
Po kilkunastu stronach zrozumiałam, że nie jest to typowa proza. Całość nie posiada konkretniejszego punktu zaczepienia niż fakt, że jest teraz i było kiedyś. Czytelnik do końca nie wie, gdzie się znajduje, ani jakimi prawami rządzi się otaczający książkowego bohatera harmider. Słowem - oryginalna pozycja bez typowego schematu.

Świat przedstawiony jest jednocześnie znany i obcy. Mamy tutaj mężczyznę, który dostał szansę wykazania się. Ciesząc się z losu na loterii został wyrzutkiem pośród kolegów z pracy.
Pierwsze co przyszło mi na myśl to Japonia, bo powszechnie jest uznawane, że ludzie tam są pracoholikami i często nie mają czasu na inne rzeczy. Reakcje społeczeństwa są raczej typowe dzisiaj i pewnie kiedyś też były. Każdy przecież chce godnie żyć i mimo iż wielu z nas się nie przyznaje, to jednak zawsze chcielibyśmy mieć więcej, niż na przykład współpracownik. To jest ta część znana, a ta obca, to miejsce do którego bohater wyruszył kojarzy się z bliżej nieokreśloną przyszłością... Choroby, smród, góry śmieci na ulicach, kombinezony ochronne, przestępczość i wyludnienie. Walka o przetrwanie. Bardzo łatwo było to sobie wyobrazić. Może, dlatego że jest wiele programów, które ukazują nam różne miejsca i niedaleką przyszłość, jeśli nie zadbamy o Matkę Ziemię.
Spojrzenie oczami Azjaty na różne sprawy może wydawać się banalne, jako coś niezbyt interesującego, jednak wiele razy dziwimy się widząc co robią na sąsiednim kontynencie. Patrząc na świat oczami bohatera możemy nabrać inny pogląd na niektóre sprawy.

Sens napisania tej książki każdy powinien zinterpretować na swój sposób. Czy to może zwykła historia, a może ma drugie dno? Okładka daje do myślenia, jednak wiele może się okazać podczas zapoznania z lekturą. :)
Zachęcam do czytania chociażby dlatego, że pochodzi z miejsca innego, niż Anglia czy Stany Zjednoczone. Jest to powiew świeżości na półki książkowe. :) Pozdrawiam.
/Foeuek

Pamiętnik nastolatki ~ Beata Andrzejczuk [seria Pamiętnik nastolatki]

Pamiętnik nastolatki ~ Beata Andrzejczuk [seria Pamiętnik nastolatki]

Tytuł: Pamiętnik nastolatki
Autor: Beata Andrzejczuk
Liczba stron: 279
(Nie zamierzam oceniać każdej części z osobna. Zrobię po prostu podsumowanie całej serii.)


Dlaczego nic nie jest takie proste jak kiedyś, gdy byłam dzieckiem? Wówczas czarne to było czarne, białe było białe. Nagle pojawia się cała paleta barw i na dodatek mieszają się ze sobą. Wielu odcieni nie potrafię nawet nazwać, choć je widzę. Niektóre podobają mi się bardziej, inne mniej, ale nie potrafię dokonać wyboru. Gubię się w tym...



Pamiętnik kojarzy się z czymś bardzo osobistym. To miejsce, gdzie zapisujemy  nasze tajemnice, problemy i żale, którymi nie chcemy dzielić się z nikim. Można powiedzieć, że jest to odzwierciedlenie nas samych, które ukrywamy przed światem. Książka o życiu Natalii z każdą stroną wciągała mnie coraz bardziej. Było warto!
Niewątpliwie wiek nastoletni to jednocześnie piękny, a z drugiej strony okropny okres pełen burzy hormonów. Ciężko przez niego przejść bez kłopotów czy jakichkolwiek wątpliwości. W tym czasie zaczynamy zawierać przyjaźnie, czuć motyle w brzuchu i doświadczać wielu rozczarowań jak i sukcesów.
Dziewczyna rozpoczęła gimnazjum. Od początku ma wiele wątpliwości dotyczących swojej przyszłości, a także nie jest pewna na kogo widok jej serce przyspiesza...

Pomimo moich wątpliwości co do wieku Natalii w odniesieniu do problemów z chłopakami, to zostały one rozwiane, ponieważ dojrzałość dziewczyny budzi do niej sympatię, przez co można już wybrać swojego męskiego faworyta. Niestety nie wybrałam żadnego i na pewno będę wyczekiwała ich dalszych postępowań. :)

Mimo że na początkowych kartach jest napisane, że nie jest to poradnik, to znalazłam w wielu słowach i sytuacjach sugestie, które myślę, że warto stosować w życiu codziennym. Biorąc pod uwagę, że wiele zachowań jest idealnie odwzorowanych z naszego życia, to myślę, że warto się zapoznać z tą pozycją. Nawet nie chodzi tutaj o porady, ale o pozytywne przesłanie. Nie mamy krzywdzić i odwzajemniać negatywnych uczuć. Mamy się jednoczyć. Nie jest to bezpośrednio powiedziane. Całość jest bardzo ciekawa i opisuje życie nastolatki, a jednak wszelkie moralności można wyczytać z opisu zachowań i przekazywania porad bliskich osób Natalii.
Książkę polecam przede wszystkim dziewczynom. Nawet jeśli nie lubicie czytać, to zapewniam, że na jesienne i zimowe dni, które się do nas zbliżają, będzie idealna. Dostała w końcu nagrody, a m.in od internautów. Bo kto rozumie nastolatkę lepiej niż inna nastolatka?
/Fokeuek
"Za wszelką cenę" Rafał Gierchatowski

"Za wszelką cenę" Rafał Gierchatowski

Tytuł: Za wszelką cenę
Autor: Rafał Gierchatowski
Ilość stron: 262
Moja ocena: 9/10

Życie jest jak surfing: w jednej chwili wskakujemy na pędzącą falę i, unosząc się na niej, mamy wrażenie, że cały świat leży u naszych stóp.

Wybierając tę pozycję kierowałam się głównie tytułem. Chciałam zrozumieć, co autor miał na myśli wybierając taką nazwę.
Rafałowi już los nie sprzyjał, kiedy przyszedł na świat. Zaatakował go gronkowiec złocisty, który narobił spustoszenia w organizmie. Udało się go pokonać, lecz bakteria zostawiła po sobie ślad, mianowicie dosyć mocne skrzywienie kręgosłupa. Co będzie czekało na kolejnych etapach życia naszego bohatera?

Lektura spodobała mi się z dwóch powodów. Pierwszym jest to, że opisana w książce historia opiera się na faktach. Lubię, jeśli dzieło literackie jest oparte na prawdziwych wydarzeniach. Pozwala mi to zagłębić się bardziej w treść i spojrzeć na nią z innej perspektywy.
Drugim czynnikiem budzącym sympatię jest postawa głównego bohatera. Jego światopogląd na dane sprawy dawał wiele razy do myślenia. Otworzył oczy na pewne aspekty, które na pozór wydawałyby się łatwym kawałkiem chleba do zgryzienia.
Jest to krótka powieść napisana łatwym językiem, co pozwoliło na to, że czytało się ją lekko i ze smakiem. Co jakiś czas pojawiała się fotografia, która również umilała zaznajomienie się z utworem.
Polecam przeczytać tę książkę osobom, którym brak motywacji do czegokolwiek. A dlaczego? Uważam, że historia skłoni do wielu refleksji. Czytelnik będzie mógł spojrzeć na świat ze swojej strony, a także ze strony bohatera. Porównać własne możliwości, by zrozumieć kto może łatwiej osiągnąć cel. Zdać sobie sprawę, że los wiele razy jest niesprawiedliwy, ale nie można na to patrzeć i mieć pretensje do całego świata, ponieważ nie tędy droga. Należy gonić za obranymi przez siebie celami, ponieważ jeśli nie spróbujemy, to nie dowiemy się jakie będą efekty. Nie wolno się poddawać w żadnej sytuacji, ponieważ z każdej jest jakieś wyjście, które raz odnajdziemy szybciej, a inne wolniej.
Gorąco zachęcam. Pozdrawiam!
/Szalony Chomik
Copyright © 2017 Recenzje na wygodzie , Blogger